Ból nie musi tobą rządzić: metoda małych kroków

Przypuśćmy, że doktor w celu poprawienia kondycji fizycznej pacjenta zalecił mu więcej ruchu. Pragnąc się do tego zastosować, pacjent zdecydował się na spacer do parku, położonego dosyć dale­ko od jego domu. Zdołał jakoś dojść tam i z powrotem. Ale po po­wrocie do domu jego ból był nie do wytrzymania i, jak należało się spodziewać, przez następnych parę dni ani mu było w głowie space­rować. Trzeba przyznać, że jakkolwiek pomysł zażywania ruchu był dobry, to jego wykonanie nie najlepsze. Jeszcze parę takich wyczy­nów i pacjent nauczy się, że spacery nasilają jego ból, toteż zanie­cha ich całkowicie. Ryzyko jest takie, że całe dnie będzie przesiady­wał w domu. Aby tego uniknąć, człowiek ten musi nauczyć się tak uprawiać ruch, aby nie przyprawiało go to o zbyt silny ból. Innymi słowy, żeby mógł spacerować bez względu na ból. Wspomniana wy­żej metoda świetnie się do tego nadaje. Posługując się przykładem naszego pacjenta, zobaczmy, jak to wygląda w praktyce.

Po pierwsze, pacjent musi ustalić początkowy poziom aktywności, czyli spacerowania. Poziom ten oznacza taką dawkę ruchu, na jaką może on sobie pozwolić bez zwiększenia się bólu. Tak więc nasz pa­cjent powinien zapamiętać godzinę rozpoczęcia spaceru. Dalej spa­ceruje w swoim zwykłym tempie aż do momentu, kiedy jego ból znacznie się powiększy. Przez ?znacznie” możemy rozumieć wzrost bólu o dwa albo trzy stopnie na dziesięciostopniowej skali bólu omawianej wyżej. Lub do momentu, kiedy przekroczy on, również wcześniej wspomniany, próg bólu. Przed rozpoczęciem spaceru bę­dzie więc konieczne sprawdzenie poziomu bólu. Pacjent musi jed­nak unikać osiągnięcia poziomu tolerancji, czyli spacerowania do momentu, kiedy nie będzie mógł zrobić dalszego kroku. W momen­cie osiągnięcia zaplanowanego pułapu bólu powinien ponownie spojrzeć na zegarek, aby zobaczyć, jak długo spacerował, zanim na­stąpił wzrost dolegliwości. Ten odcinek czasu, pomiędzy rozpoczę­ciem spaceru a momentem pojawienia się bólu, staje się jego po­czątkowym poziomem aktywności.

Zauważ, że początkowy poziom aktywności mierzony jest upły­wem czasu, a nie dystansem, jaki pacjent przebył. Tak więc długość następnego spaceru będzie również mierzona na skali czasu. Wy­obraźmy sobie, że nasz pacjent mógł spacerować tego dnia przez dziesięć minut, zanim jego ból się zwiększył. Naturalnie, to, jak dłu­go może on spacerować, zależy od jego samopoczucia w danym dniu, czyli od natężenia bólu. Z pewnością, im wyższy będzie począt­kowy poziom bólu, tym krótszy będzie czas spaceru. Dla świętego zatem spokoju pacjent zmniejsza czas spaceru o połowę, w obawie że następnego dnia jego ból może być silniejszy. Przyjmijmy, że je­go następny spacer będzie trwał pięć, zamiast dziesięciu minut. Tak więc może on spokojnie spacerować przez pięć minut, zanim ból wzrośnie. Dzięki tej metodzie pacjent jest w stanie po raz pierwszy od dłuższego czasu wykonywać czynność, którą lubi, nie odczuwa­jąc przy tym silnego bólu.

Przejdźmy teraz do następnego etapu tego procesu, czyli stopnio­wego podnoszenia poziomu aktywności. W celu poprawienia kondycji fizycznej pacjent powinien odbyć dwa albo więcej pięciominuto­wych spacerów dziennie. Po wyjściu z mieszkania uda się on space­rem w kierunku parku i zawróci do domu po upływie dwóch i pół minuty. Po paru dniach długość spaceru może być zwiększona o jed­ną minutę. Spacer teraz trwa trzy minuty w jedną stronę. Zwiększa­jąc co parę dni długość spaceru, pacjent będzie mógł po pewnym czasie spacerować przez 10 minut bez odczuwania bólu, co, jak pa­miętamy, było jego początkowym poziomem aktywności.

Może się zdarzyć, że któregoś dnia odczuje on większy niż zwy­kle ból i nie będzie zupełnie w nastroju do wyjścia z domu. Jest to krytyczny moment dla całego tego procesu. Pacjent musi przełamać się i iść na spacer mimo bólu i chęci pozostania w domu. Jest rzeczą szalenie ważną, aby nie odstępować od ustalonego programu. Z dru­giej strony, nawet gdyby pewnego dnia poczuł się wspaniale i miał ochotę spacerować godzinami, nie powinien tego robić. Musi trzy­mać się ustalonego wcześniej planu, to znaczy spacerować jedynie tak długo, jak to zaplanował. Głównym założeniem tej metody jest bowiem aktywne uczestnictwo w terapii, niezależnie od intensyw­ności bólu. Jeśli to nastąpi, ból będzie w dalszym ciągu warunkował zachowania pacjenta.

Jeśli pacjent wytrwa w narzuconej sobie dyscyplinie, po pew­nym czasie osiągnie początkowy poziom aktywności, nie odczuwa­jąc przy tym nasilania się bólu. Praktyka pokazuje, że większość lu­dzi cierpiących na przewlekły ból zwiększa poziom aktywności zbyt szybko. Często można od nich usłyszeć: ?Przecież na początku mo­głem bez problemów spacerować 10 minut, a teraz robię to tylko przez 5. Dlaczego by nie spróbować 10-minutowego spaceru od ra­zu?”. Tego typu myślenie może szybko doprowadzić do niepowodze­nia. Jeśli zwiększysz aktywność zbyt szybko, ryzykujesz, że twój ból również zwiększy się i w efekcie powrócisz do stanu, w którym ból będzie ci dyktował, co i ile możesz zrobić. Polecałbym przeznaczyć dwa albo trzy tygodnie na powrót do poziomu początkowego. Celem tego procesu nie jest wykonanie czynności w jak najkrótszym cza­sie, ale przeprogramowanie systemu bólu. Jednym z założeń propo­nowanej przeze mnie metody jest ustalenie z góry okresu wykony­wania czynności. Stosując się do tego założenia, nie wykonujesz swego zadania do momentu, kiedy ból cię powstrzyma, czyli do osią­gnięcia granicy tolerancji. Pamiętaj, że celem twoim jest przerwa­nie związku pomiędzy aktywnością i bólem. Tylko wtedy nie bę­dziesz oczekiwał wzrostu bólu podczas wykonywania pewnych czynności, gdy przestaną one kojarzyć ci się z bólem.

Jest to ważne, w przeciwnym bowiem razie sama obawa, że do­świadczysz bólu w związku z podjęciem jakiejś czynności, wystar­czy, abyś z tej czynności zrezygnował.

Stosując opisaną metodę, nie tylko z łatwością osiągniesz po­ziom początkowy, ale będziesz mógł go przekroczyć, i wkrótce osią­gniesz nowy pułap, a potem następny. Nierzadko chorzy, nawet ci od dawna unieruchomieni przez ból, są w stanie całkowicie pokonać swoją dolegliwość i wykonywać tak intensywne czynności, jak jazda na rowerze, bieganie, gra w tenisa, i to bez specjalnych trudności. Możesz nawet osiągnąć swoją ruchową sprawność z czasu, kiedy jeszcze nie miałeś problemów z bólem. Musisz jednak wytrwale sto­sować metodę małych kroków.

Metoda ta jest odmienna od często zalecanej metody ćwiczeń, polegającej na osiąganiu granicy wytrzymałości. Działając według tej metody, wykonujesz czynności do momentu przekroczenia grani­cy tolerancji, kiedy musisz je przerwać, ponieważ nie jesteś w sta­nie znieść więcej bólu.

Ćwiczenie do osiągnięcia pułapu tolerancji nie jest zalecane dla pacjentów z przewlekłym bólem. W przypadku takiego bólu mamy do czynienia nie tylko z zaburzeniami w obrębie układu mięśniowo- -szkieletowego. Naszym głównym celem jest przede wszystkim sko­rygowanie nieprawidłowości w systemie bólu. Polega to na rozbiciu połączenia pomiędzy aktywnością i bólem. Kluczem do osiągnięcia tego celu jest powolne, lecz systematyczne zwiększanie wydolności twojego ciała bez jednoczesnego zwiększania bólu.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.