Codzienne czynności

Życie większości ludzi cierpiących na przewlekły ból uzależnio­ne jest od ich dolegliwości. To, czy pójdą do kina lub na urodziny brata, zależy od tego, jak się będą czuli. Ból decyduje również o tym, kiedy i jakie domowe czynności zostaną wykonane. Ci, którzy zrezygnowali z pracy, pozbawieni są zajęć przedtem wypełniających im dzień, tak że życie ich staje się puste i jałowe. Jeśli w dalszym ciągu mogą oni chodzić do pracy, muszą wkładać w to tyle energii, że cierpią inne aspekty ich życia. Często rodzina albo znajomi pró­bują zmobilizować i namówić pacjenta do wyjścia z domu, ale słyszą tylko: ?Może innym razem, dzisiaj nie czuję się najlepiej”. Jednym z głównych powodów tych ograniczeń jest to, że pacjentowi każda czynność kojarzy się z bólem. W początkowym okresie, kiedy ból znajduje się w ostrym stadium, myślenie takie ma sens. W miarę jednak, jak dolegliwość staje się długotrwała, związek pomiędzy bólem i aktywnością jest mniej wyraźny. Mimo to przekonanie pa­cjenta, że aktywność i ruch prowadzą do bólu, utrzymuje się i wpły­wa na jego decyzję o tym, co będzie albo czego nie będzie on robił. Nic więc dziwnego, że kiedy pacjent doznaje chwilowej ulgi w bólu, w sposób chaotyczny próbuje on odzyskać kontrolę nad życiem.

Wyobraź sobie, że od paru tygodni dokuczał ci ból krzyża. Z tego powodu nie byłeś w stanie nic robić, praca w domu spiętrzała się co­raz bardziej, a ty czekałeś, łudząc się, że nadrobisz zaległości, kiedy się poczujesz lepiej. Taki dzień w końcu nadszedł i energicznie za­brałeś się do pracy, chcąc jak najwięcej tego dnia zrobić, bo prze­cież nie wiadomo, jak będziesz się czuł jutro. Pracowałeś z dużym zapałem i satysfakcją, że nareszcie robisz coś pożytecznego. Około czwartej po południu zacząłeś odczuwać w plecach pierwsze oznaki znanej ci już dolegliwości, a wieczorem ból stał się już tak silny, że musiałeś zażyć parę tabletek, aby go złagodzić. Po nieprzespanej nocy cały następny dzień spędzasz w łóżku, zastanawiając się, czy satysfakcja z wykonanej wczoraj pracy warta jest twojego cierpie­nia dzisiaj. Czujesz też narastającą złość, że nie potrafisz aktywnie spędzić nawet jednego dnia, żeby później nie czuć się gorzej. Takiej samej frustracji możesz doznawać, kiedy pracujesz zawodowo. Je­steś zły, że nie możesz dać z siebie tyle, na ile cię stać. Obawiasz się też, jak zostanie to odebrane przez twojego szefa. Tak więc jednego dnia, kiedy czujesz się trochę lepiej, postanawiasz nadgonić zale­głości. I znów, podobnie jak poprzednio w domu, dajesz z siebie wszystko, zdecydowanie przekraczając granice swoich możliwości. Pod koniec dnia szef patrzy na ciebie z podziwem. Następnego jed­nak dnia, połamany i obolały, informujesz go, że niestety musisz zo­stać w domu, i z biciem serca oczekujesz jego reakcji. Może być, że nawet stawiasz pod znakiem zapytania swoją przydatność w pracy i całkiem serio rozważasz decyzję rezygnacji. Tego typu negatywne myślenie zwiększa jedynie twój niepokój, co jak wiadomo prowadzi do dalszego nasilenia bólu.

Chyba już zdajesz sobie sprawę, że w obu tych sytuacjach twoje zachowanie było dyktowane przez ból. Ponieważ powtarzało się to wielokrotnie w twoim życiu, za każdym razem budzi się w tobie oba­wa, że twoje wysiłki zakończą się nasileniem bólu. Jak już przed­tem o tym mówiliśmy, twój mózg nauczył się reagować w określony sposób. Przez częste kojarzenie aktywności z bólem wytworzyła się w nim asocjacja – ból jest następstwem aktywności. Innymi słowy, można powiedzieć, że wytworzył się w tobie wyuczony ból; za każ­dym razem, kiedy wykonujesz określone czynności, zarówno twoje ciało, jak mózg oczekują zwiększenia się bólu.

Nie rozpaczaj jednak. Ponieważ nauczyłeś się kojarzyć działanie z bólem, możesz się również tego oduczyć. Dokonasz tego, stosując technikę sprawdzoną w psychologii zmian zachowania. Technika ta, znana jako aktywność według ustalonego planu, składa się z dwóch etapów: ustalenia początkowego poziomu aktywności oraz stopniowe­go podnoszenia tego poziomu.

 

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.