Dlaczego jest to zła metoda?

Tak więc pacjent po prostu wykonywał polecenia dobrze życzą­cego mu lekarza, nie zdając sobie sprawy, że tego typu podejście z całą pewnością prowadzi do inwalidztwa.

Pacjenci rezygnują z aktywnego trybu życia nie tylko z obawy przed wystąpieniem bólu. Innym powodem unikania aktywności jest obawa, iż ruch może podwyższyć poziom bólu już istniejącego. Zaprzestanie wykonywania czegoś, co powoduje ból, jest odruchem normalnym. W końcu ostry, gwałtowny ból jest sygnałem, że powin­niśmy zwrócić uwagę na to, co się dzieje z naszym ciałem, i unikać dalszego szkodzenia sobie. Na nieszczęście jednak, mózg nie potra­fi odróżnić sygnałów informujących nas o zaistniałym uszkodzeniu ciała od tych, które są rezultatem usztywnienia i napięcia mięśni, zmian pozycji ciała w reakcji na ból i niewygodę lub innych bodź­ców nie mających nic wspólnego z pierwotnym uszkodzeniem. Wszystkie sygnały, jakie do niego docierają, mózg zinterpretuje ja­ko alarmowe, wskazujące na stan zagrożenia. Rezultat jest taki, że mózg będzie zmuszał pacjenta do zaprzestania ruchu, co w sytuacji przewlekłego bólu ma negatywne konsekwencje.

Przyjrzyjmy się, jak takie unikanie aktywności, zamiast łagodzić dolegliwość, przyczynia się do jej wzmożenia. Po pierwsze, w miarę przedłużającego się braku ruchu mięśnie słabną i sztywnieją. Kiedy w końcu zostają zmuszone do pracy, po najmniejszym nawet wysiłku wykazują nadmierne zmęczenie. Co więcej, są one dużo bardziej po­datne na powtórne uszkodzenia. Tego typu odczucia umacniają w pa­cjencie przekonanie, że uszkodzenie nie jest wyleczone, a aktywność fizyczna w dalszym ciągu niewskazana. Szybko może się wytworzyć błędne koło zależności pomiędzy bólem, unikaniem aktywności, zwiększeniem bólu itd. Nie należy się dziwić, że brak aktywności fi­zycznej prowadzi do bólu i innych dolegliwości. W ciągu tygodnia bezczynności mięsień traci 1/3 swojej masy i siły. Aby się o tym prze­konać, wystarczy popatrzeć, jak wygląda ręka po zdjęciu z niej gip­su. Trudno może w to uwierzyć, ale w ciągu zaledwie dwóch tygodni leżenia w łóżku następuje 30-procentowa utrata minerałów w ko­ściach. Czasami uzupełnienie takiego ubytku trwa nawet 10 lat!

Widać więc jasno, jakie przykre skutki dla pacjenta z bólem krzyża może mieć zalecany tygodniowy wypoczynek w łóżku. Natu­ralnie, że zaprzestanie ruchu sprawiającego ból przynosi ulgę. Wy­daje się jednak, że potencjalne szkody z takiego podejścia przewa­żają osiągane korzyści.

Negatywne skutki nie ograniczają się jedynie do problemów fi­zycznych. W miarę bowiem przedłużających się okresów bezczynno­ści narasta u pacjenta poczucie bezsilności i porażki wobec bólu. Stopniowo będzie on zmuszony rezygnować z czynności, które przedtem sprawiały mu przyjemność i dawały satysfakcję. W efek­cie jego samopoczucie będzie się stopniowo obniżać. To postępujące pogarszanie nastroju może wkrótce doprowadzić do powstania na­stępnego błędnego koła, jakim jest związek pomiędzy depresją i wytrzymałością na ból. Teraz, kiedy pacjent jest wyłączony z życia i kontaktów ze światem zewnętrznym, spędza on długie okresy sam na sam ze swoim cierpieniem, wyolbrzymiając je i rozmyślając głównie o swoich fizycznych ograniczeniach.

Z braku innych absorbujących przeżyć skupia swoją uwagę na odczuciach cielesnych. Szczególnie pilnej obserwacji poddawany jest ból i wszystko, co może do niego prowadzić.

Widać więc chyba wyraźnie, jak ważne jest, abyś starał się powró­cić do dawnego trybu życia, jak tylko poczujesz się lepiej. Powrót ten powinien jednak być dokonany w sposób stopniowy i systema­tyczny. W przeciwnym razie może to spowodować dodatkowe proble­my, skutecznie zniechęcające do podjęcia większej aktywności.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.