Historia Joli

Pewnego dnia Jola obudziła się z niewielkim bólem. Zdecydowała się jednak wykonać codzienne ćwiczenia, robiąc jedynie trochę dłuższe prze­rwy. Pomimo początkowego zniechęcenia postanowiła pójść do pracy przy­najmniej na parę godzin, aby nie wypaść z rytmu. Uważając, że pogorsze­nie jest tylko chwilowe, postawiła sobie za cel przez następnych parę dni powrócić do pełnego wymiaru zajęć. Ból nieznacznie się nasilił, mimo to oparła się pokusie sięgnięcia po leki. Zamiast tego zwiększyła ilość ćwi­czeń relaksacyjnych i stała się bardziej wyczulona na negatywne myśli, które szybko zastępowała czymś pozytywnym. Stopniowo ból zaczął się zmniejszać i w ciągu następnych paru dni pacjentka powróciła do swojego zwykłego planu zajęć. To, co mogło zapoczątkować powrót do stanu wyj­ściowego, okazało się jedynie krótkotrwałym nasileniem objawów.

Różnice w zachowaniu tych dwóch pacjentów wydają się oczywi­ste. Historia Marka jest typowa dla ludzi, którzy w obliczu pierw­szych niepowodzeń szybko poddają się nastrojom zwątpienia i rezy­gnacji. Powoduje to przyspieszony powrót objawów i niewłaściwych zachowań, takich jak przedłużające się okresy bezczynności, depre­sja, nadużywanie środków przeciwbólowych i negatywne myślenie. Wszystko to prowadzi nieuchronnie do nawrotu błędnego koła, ja­kim jest zespół przewlekłego bólu.

Co więc zrobić, aby nie paść ponownie jego ofiarą, kiedy takie chwilowe pogorszenie nastąpi? Nie ma na to jakiejś żelaznej re­guły, pacjent musi jednak być odpowiednio przygotowany. Powi­nien zawczasu sporządzić plan działania na tę ewentualność. Ta­kie działanie będzie miało dla pacjenta sens tylko wtedy, kiedy uzmysłowi sobie, że postęp nie jest stały i będzie przerywany okre­sami nasilającego się bólu. W takich warunkach łatwo jest wrócić do starych, mało adaptacyjnych zachowań, jakie zaobserwowali­śmy w historii Marka. Na szczęście jednak istnieją strategie, któ­re mogą pomóc pacjentowi przetrwać okres zwiększonego bólu i towarzyszących mu nieadaptacyjnych zachowań. Przede wszyst­kim konieczne jest ustanowienie specyficznych krótko- i długoter­minowych celów. Krótkoterminowym celem może być, na przy­kład, poradzenie sobie z najbliższym napadem bólu bez uciekania się do zażywania środków przeciwbólowych. Jest to ważny krok w kierunku długoterminowego celu, którym będzie permanentne utrzymywanie bólu na takim poziomie, aby nie kolidował on z peł­nym i aktywnym życiem. Następnie konieczne będzie rozpoznanie sytuacji zwiększających ryzyko, że ból się wzmoże, i utworzenie na taką ewentualność specyficznego planu działania, który może być niezwłocznie wprowadzony w czyn, kiedy jedna z tych zidentyfiko­wanych sytuacji zaistnieje. W miarę upływu czasu wskazane bę­dzie przeanalizowanie stosowanych strategii i skoncentrowanie się wyłącznie na tych najskuteczniejszych. Dodatkowym czynnikiem pomagającym radzić sobie z nawrotami objawów jest uczestnictwo w grupach samopomocy, gdzie możliwe jest uzyskanie wsparcia od ludzi z podobnymi problemami. Nie mniej ważne może być też włączenie rodziny w program leczenia. Jak wiemy z wcześniej­szych rozdziałów, od postawy rodziny pacjenta zależy często, czy jego wysiłki zakończą się sukcesem, czy porażką. No i oczywiście nie należy zapominać o ścisłej współpracy z lekarzem, który bę­dzie mógł rozwiać wątpliwości pacjenta co do osiąganych postę­pów i stanu zdrowia. Wiadomo, z jakim lękiem i obawą pacjenci reagują na najmniejsze dolegliwości. Opinia lekarza może pomóc im zrozumieć, że nawet jeśli ból nasila się, nie znaczy to, że stan ich zdrowia się pogarsza.

Jak więc widać, aby zapobiec powrotowi do stanu pierwotnego, konieczne jest aktywne zaangażowanie nie tylko pacjenta, ale rów­nież osób żyjących z nim na co dzień, nie wyłączając specjalistów służby zdrowia.

Przyjrzyjmy się, jak wprowadzanie tych strategii w życie wyglą­da na przykładzie jednego z pacjentów. Mężczyzna ten rozpoczął program kontroli bólu z bardzo wysoką motywacją i niezachwianą nadzieją, że po krótkim czasie ból zniknie z jego życia.

I rzeczywiście, w ciągu następnych dwóch miesięcy intensywnej pracy i zdobywania kolejnych umiejętności ból się zdecydowanie zmniejszył. Pewnego jednak poranka nagły skurcz mięśni na sku­tek gwałtownego skłonu unieruchomił pacjenta na parę kolejnych dni. Popadł on natychmiast w stan przygnębienia, wyobrażając so­bie, że cały jego wysiłek i wszystkie nauczone strategie na niewie­le się zdały. Próbował wprawdzie zrelaksować się, był jednak zbyt spięty i skoncentrowany na tworzeniu czarnych wizji przyszłości, tak że próby nie przyniosły rezultatu. Pacjent był przekonany, że ból powraca do poprzedniego poziomu i już nigdy nie będzie on go mógł kontrolować. Chociaż w okresie ostatnich paru miesięcy był on bardzo aktywny, teraz z obawy, że następny nieuważny ruch uczyni z niego inwalidę, zaprzestał wykonywania jakichkolwiek ćwiczeń. Nie przedstawił on swoich obaw lekarzowi i nie dowie­dział się, czy rzeczywiście istnieją jakieś przeciwwskazania do uprawiania ćwiczeń. Również środki przeciwbólowe, które w ostat­nich paru miesiącach brał w minimalnych ilościach, stały się teraz jego główną bronią w walce z bólem.

W tym momencie możesz na pewno rozpoznać błędy w myśle­niu tego pacjenta. Takie błędy, jeśli nie zostaną skorygowane, w krótkim czasie mogą doprowadzić do utraty wszystkich osiągnię­tych dotychczas postępów.

Po pierwsze, pacjent rozpoczął program z bardzo nierealistycz­nym oczekiwaniem, że pozbędzie się bólu na zawsze. Po drugie, wdał się w katastroficzne myślenie, które szybko może odebrać motywację i nadzieję. Pacjentowi udało się przekonać samego siebie, że jego dotychczasowe osiągnięcia na niewiele się zdały. Po trzecie, pozwolił on, żeby poziom lęku zwiększał się w sposób niekontrolowany. Rezultatem było wzrastające napięcie mięśni prowadzące do dalszych skurczów i w efekcie – do zwiększenia się bólu. Tak silne napięcie stanowi dodatkową przeszkodę na drodze do uzyskania relaksacji, nawet przy dużym w tej dziedzi­nie doświadczeniu. Nic więc dziwnego, że pacjent nie mógł się zrelaksować.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.