Czynniki wywołujące ból

Każdy, kto cierpi z powodu przewlekłego bólu, musi uważnie przyjrzeć się wszystkim aspektom swojego życia. Bez dokładnego bowiem zrozumienia wpływu stanów emocjonalnych, zachowania i osobistych cech charakteru na doświadczenie bólu nie będzie moż­liwe odzyskanie zrabowanej przez ból kontroli nad życiem. Aktyw­ność fizyczna, nastrój, emocje, sen, odżywianie, stres i dużo innych codziennych okoliczności odgrywa kluczową rolę w powstawaniu i utrzymywaniu się przewlekłego bólu. Wszystko to, nawet pozornie nie związane z bólem, wpływa na funkcjonowanie twojego systemu bólu i w rezultacie na końcowy produkt tego systemu, jakim jest ból.

Każdy z tych wspomnianych czynników, praktycznie wszystko, co się w twoim życiu dzieje, może pobudzić twój system bólu do ak­cji. Każdy też ma zdolność do przedłużania odczucia bólu, jeśli już zaistniał, i może w efekcie spowodować stan chroniczny. Nawet je­śli jeden czynnik sam w sobie nie wystarcza, aby wywołać zmiany w systemie bólu, może on jednak utrzymywać stan gotowości tego systemu do momentu, kiedy inne niekorzystne wydarzenia w two­im życiu zapoczątkują proces bólu. W zależności od tego, jak sku­tecznie będziesz eliminował te czynniki ze swojego życia, a przede wszystkim nie pozwalał, aby ich efekty się kumulowały, twój ból może przybrać różny stopień nasilenia i mieć różny czas trwania.

Jak widać, na przewlekły ból wpływa nie tylko to, co dzieje się w twoim ciele, i twoje zachowanie, ale również to, co wydarza się w twoim środowisku. Uszkodzenie ciała i choroba nie są jedynymi czynnikami przyczyniającymi się do powstania przewlekłego bólu, dlatego też jest on tak skomplikowanym problemem. Negatywny wpływ na przewlekły ból może mieć twoja sytuacja rodzinna, praca i wszystko, co ciebie dotyczy. To, że na twój ból mają wpływ czynni­ki środowiskowe i emocjonalne, nie czyni go mniej prawdziwym. W codziennym życiu wiele jest sytuacji pokazujących, jak takie czynniki przyczyniają się do bólu. Weźmy na przykład stres. Chyba każdy doświadczył wpływu, jaki stres i niepokój mogą mieć na po­wstanie napięciowego bólu głowy. Możesz sobie pewnie też przypo­mnieć, jak niepokój związany z wizytą u dentysty zwiększył niewiel­ki normalnie ból zastrzyku znieczulającego.

Co więcej, te czynniki mogą utrudnić leczenie, uczynić je przed­sięwzięciem frustrującym i zawikłanym nie tylko dla ciebie, ale również twoich bliskich i lekarzy.

Można przytoczyć wiele innych przykładów, świadczących o tym, że czynniki nie mające na pozór nic wspólnego z bólem mogą wpły­wać na jego natężenie.

Badania prowadzone wśród rannych żołnierzy wykazały, że na polu bitwy, kiedy uwaga ich była skupiona na zachowaniu życia, na­wet poważne urazy ciała nie powodowały żadnego bólu albo jedy­nie niewielki. Ci sami ludzie w szpitalu polowym z przerażeniem pa­trzyli na sanitariusza zbliżającego się do nich ze strzykawką.

Klasycznym już dzisiaj przykładem świadczącym, że odczucie bó­lu wypływa z tego, jak jest on spostrzegany, jest historia młodego żoł­nierza z czasów drugiej wojny światowej, opisana przez specjalistę, dra Houde. Bitwa, w której brał udział, była jego pierwszym zetknię­ciem z przeciwnikiem i bardzo bał się śmierci. Kilku kolegów poległo już na jego oczach i za każdym wybuchem myślał, że nadeszła jego godzina. Parę minut po rozpoczęciu kolejnego ataku przeciwnika po­czuł przeszywający ból w prawym udzie i spływający wzdłuż nogi strumień krwi. Żołnierz upadł na ziemię, przekonany, że został cięż­ko zraniony. Służba medyczna natychmiast się nim zajęła. Po zbada­niu okazało się, że nie odniósł on żadnego obrażenia, tylko manierka z wodą, którą miał przy prawym boku, została przestrzelona. To, co brał on za krew cieknącą wzdłuż nogi, było tylko wodą. Kiedy żoł­nierz to zobaczył, jego ból natychmiast ustąpił i szybko powrócił do walki. Chwilę potem pocisk z moździerza wybuchł całkiem blisko i żołnierz tym razem poczuł przeszywający ból w czole. Po otarciu twarzy zobaczył krew na swojej dłoni i upadł ponownie, myśląc, że teraz naprawdę odniósł poważną ranę głowy. Podobnie jak za pierw­szym razem sanitariusze wynieśli go na noszach z pola ognia. Okaza­ło się, że został on faktycznie trafiony przez odłamek szrapnela; na szczęście było to tylko niewielkie, powierzchowne zadrapanie. Żoł­nierz po opatrzeniu znów powrócił na pole walki. W niedługi czas po­tem pocisk wylądował tuż obok i siła wybuchu powaliła go na ziemię. Tym razem nie czuł w ogóle bólu i święcie przekonany, że nie odniósł żadnej rany, zaczął stawać na nogi o własnych siłach. W tym momen­cie dopiero zobaczył, że jego lewa noga została prawie zupełnie od­cięta od ciała i trzyma się tylko na szczątkach mięśni i skóry.

Opowiadając później o swoich przeżyciach, żołnierz przyznał, że największy ból odczuwał wówczas, kiedy przestrzelona została jego manierka. Trochę mniejszy, kiedy doznał urazu twarzy. Kiedy stracił nogę, nie czuł bólu w ogóle.

Wniosek z tej historii jest taki, że na percepcję bólu kolosalny wpływ ma to, co on dla nas oznacza. W sytuacji tego żołnierza pierwsze ?zranienie” oznaczało śmierć. Wszyscy wokół ginęli, więc kiedy zdawało mu się, że jest ranny, pomyślał, że to rana śmiertelna. Oczekiwał w tym momencie czegoś najgorszego. Czynnikami przy­czyniającymi się do jego emocjonalnej reakcji był strach i silny lęk. Jego mózg zareagował stosownie do tego oczekiwania, zwiększając natężenie bólu.

Można też przytoczyć przypadki wielu sportowców, którzy konty­nuowali zmagania, nie zdając sobie zupełnie sprawy, iż ulegli poważ­nej kontuzji. Dopiero później, kiedy ku swemu zdziwieniu zobaczyli, jak poważne były odniesione obrażenia, zaczęli odczuwać stosowny do wielkości tych urazów ból.

Jeśli przytrzaśniesz sobie palec drzwiami samochodu, kiedy je­dziesz odebrać dużą wygraną w totolotka, możesz zupełnie nie po­czuć bólu. Podobne przytrzaśnięcie spowoduje jednak ból nie do zniesienia, jeśli nastąpi w dniu, kiedy twój szef poinformował cię, że zostałeś zwolniony z pracy.

Opisany poniżej eksperyment, w którym uczestnicy doznawali bólu w warunkach laboratoryjnych, może być jeszcze jednym przy­kładem bezpośredniego związku pomiędzy wielkością bólu, jego znaczeniem i tym, jak jest on spostrzegany. Przed rozpoczęciem ba­dań biorący udział wylosowali, jakiego typu nagrodę otrzymają za uczestnictwo. Mogli oni otrzymać 8 dolarów, 4, 2 dolary, 1 dolara albo nic. Okazało się, że natężenie znoszonego przez uczestników bólu było zależne od wielkości nagrody. Największy ból znosiły oso­by otrzymujące 8 albo 4 dolary, mimo że bodziec bólowy był dla wszystkich jednakowy.

Wszystkie te przykłady wyraźnie pokazują, jak duży wpływ na odczuwany ból mają wydarzenia, których zazwyczaj nie kojarzymy z bólem. Ogólny wniosek jest taki, że psychologiczny aspekt bólu, jakim jest jego znaczenie, wywiera kolosalny wpływ na to, jak ból jest odbierany. Nawet jeśli już jesteś o tym przekonany, na pewno chciałbyś wiedzieć, dlaczego się tak dzieje.

Istnieje fizjologiczne wytłumaczenie powyższych przykładów. Pod­stawą związku pomiędzy stanami emocjonalnymi a zmianami w natę­żeniu odczuwanego bólu jest współdziałanie w mózgu różnych związ­ków chemicznych. Obecnie znanych jest kilkaset różnych związków modulujących akcję systemu nerwowego i każdego roku odkrywane są nowe. Naukowcy szacują, że w samym tylko mózgu znajduje się około 30 substancji spełniających rolę neurotransmiterów. W wyniku tych odkryć stało się jasne, że mózg nie jest jedynie potężnym kom­puterem, ale również gruczołem produkującym związki chemiczne, kontrolujące wszystkie prawie procesy zachodzące w naszym ciele. Jednocześnie znajduje się on pod wpływem wielu substancji produ­kowanych w innych systemach ciała. Skoncentrujmy się na paru zale­dwie, których działanie pozwoli nam zrozumieć lepiej istotę bólu.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.