Każdy ból jest bólem prawdziwym

Jedną z trudniejszych do przyjęcia przez pacjentów z przewle­kłym bólem koncepcji jest mianowicie ta, która zakłada, że ból spo­wodowany przez stres lub emocje jest nie mniej prawdziwy niż ból będący rezultatem choroby lub zranienia. Jak już chyba wiesz teraz, trudność ta ma swoje źródło w fałszywym micie zakładającym, że aby ból był autentyczny, jego przyczyna musi być widoczna.

Ból, którego źródeł nie można sprecyzować za pomocą diagno­stycznych metod, często określany jest jako psychosomatyczny, czyli mający swoje źródło w kombinacji fizycznych i psychicznych czynni­ków. Wiele osób sądzi również, iż dolegliwość, która nadaje się do le­czenia za pomocą metod psychologicznych, jest raczej zaburzeniem w funkcjonowaniu, a nie prawdziwym problemem medycznym.

Jeszcze do lat 70., jeśli lekarz chciał sprawdzić, czy ból pacjenta jest prawdziwy, czy jedynie psychosomatyczny, często przepisywał placebo, które jest środkiem pozbawionym farmakologicznych wła­ściwości. Pacjenci zażywali takie ?fałszywe” lekarstwa, wierząc, iż są one prawdziwe, skuteczne na daną chorobę środki. Najbardziej chyba rozpowszechnionym placebo była tabletka zawierająca jedy­nie cukier, przepisywana jako środek znieczulający albo przeciw­bólowy. Jeśli pacjent po zażyciu takiego lekarstwa czuł się lepiej, wniosek był prosty: winę ponosił umysł pacjenta, a nie jego ciało, tak więc w myśl ciągle pokutującej teorii Kartezjusza problem mu­siał być wyłącznie psychologiczny.

Około jednej trzeciej wszystkich ludzi reaguje na placebo, łatwo więc sobie wyobrazić, ilu pacjentów spotykało się z niedowierza­niem leczących ich lekarzy.

Na szczęście, przeprowadzone w latach 70. badania wykazały, że poprawa powodowana przez placebo tak naprawdę jest rezultatem wiary pacjenta w skuteczność przepisanego lekarstwa. Włączony jest w to mechanizm o nie zbadanym jeszcze działaniu, które uwalnia en­dorfiny. One właśnie były źródłem polepszenia stanu zdrowia. Tak więc poprawa pacjentów nie była bezpośrednim rezultatem ich wiary w to, że otrzymali oni prawdziwe lekarstwo, ale raczej neurochemicznych zmian w ich organizmie spowodowanych takim przekonaniem. Przekonanie pacjenta co do skuteczności leczenia pobudza mózg do zwiększonej produkcji endorfin. Podobnie zresztą dzieje się przy sto­sowaniu różnego rodzaju terapii zalecanych przez ?uzdrowicieli”, co jest chyba najbardziej przekonującym dowodem wpływu umysłu na ciało. Wiara pacjenta w to, że uzdrowiciel będzie mógł mu pomóc, wy­daje się mobilizować wewnętrzne zdolności organizmu do samouzdrowienia, czasami graniczące z cudem. Co więcej, im silniejsze przeko­nanie pacjenta, tym większej będzie on doznawał ulgi bądź poprawy. Tak więc wiara, wbrew opinii niektórych, czyni jednak cuda!

Poniższa historia jest znakomitym przykładem, jak wiara i odpo­wiednie nastawienie wpływają na proces powrotu do zdrowia:

?Pacjent znajdował się w ostatnim stadium złośliwego nowotwo­ru węzłów chłonnych. Na całym jego ciele rozsiane były guzy nowo­tworowe. W piersiach ciągle zbierała się woda i szybko wzmagał się stan ogólnej anemii i wycieńczenia. Lekarze niewiele mogli pora­dzić, gdyż choroba stała się odporna na dostępne metody leczenia. Dawali pacjentowi jedynie miesiąc życia. Na jego usilne prośby le­karze włączyli go do klinicznych testów nowego leku, zwanego Krebiozen, z którym powszechnie wiązano duże nadzieje w zwalczaniu raka. W rzeczywistości pacjent nie powinien był nawet otrzymać te­go środka, ponieważ z powodu zbyt zaawansowanej choroby nie był on dobrym kandydatem do badań kontrolnych. Dwa dni po otrzy­maniu pierwszej dawki leku nowotwór pacjenta skurczył się do po­łowy pierwotnej wielkości. Inne objawy również zaczęły ustępować. Pacjent kontynuował terapię i po 10 dniach został wypisany ze szpi­tala. Dwa miesiące później pacjent przypadkowo przeczytał arty­kuł, w którym skuteczność Krebiozonu podawana była w wątpli­wość. Jego stan zdrowia, do tej pory doskonały, dramatycznie się pogorszył i wkrótce znalazł się on ponownie w szpitalu. Zajmujący się nim lekarz wyjaśnił mu, że lek, który poprzednio otrzymał, miał przedawnioną datę ważności, i zaproponował kurację w nieco zwiększonej dawce, tym razem z użyciem dopiero co otrzymanej no­wej partii leku. Zamiast jednak Krebiozonu wstrzykiwano pacjen­towi wodę destylowaną. I znów, jak poprzednio, nastąpiła natych­miastowa i zaskakująca poprawa. Niestety, w jakiś czas później natknął się on na opis innych badań, które definitywnie zanegowa­ły skuteczność otrzymywanego przez niego lekarstwa. Stan zdrowia pacjenta gwałtownie się pogorszył i zmarł on w ciągu dwóch dni”.

Tak więc, jeśli wierzyłeś w to, co do tej pory zostało powiedziane na temat przewlekłego bólu, i jesteś przekonany o skuteczności strategii, z którymi się wkrótce zapoznasz, masz szansę na pokona­nie bólu, zanim on pokona ciebie. Jeśli natomiast podejdziesz do nich bez entuzjazmu i zaangażowania, ciągle myśląc, iż istnieje mo­że coś bardziej skutecznego, co mogłoby ci pomóc, rezultaty nie bę­dą zbyt obiecujące. Musi to być jednak wiara podbudowana zrozu­mieniem przedstawionych tutaj teorii i faktów. Tylko wtedy bowiem stanie się ona źródłem zaufania we własne siły i zdolności do prze­zwyciężenia przeszkód na drodze do odzyskania kontroli nad swoim życiem.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.