Ostateczna decyzja podejmowana jest w mózgu

Posługując się wyłącznie mechanizmem furtki, nie potrafimy roz­wikłać zawiłości procesu powstawania bólu. Aby tego dokonać, trze­ba uwzględnić niezmiernie ważną rolę, jaką w powstawaniu odczuć bólowych odgrywa mózg, i w nim należy szukać odpowiedzi na po­przednio postawione pytania. Ostateczna decyzja o tym, czy przeka­zywane o uszkodzeniu sygnały odebrane zostaną jako odczucie bólu, jest podejmowana w mózgu, który jest centralą integrującą wszyst­kie napływające informacje, zarówno z ciała, jak ze środowiska.

Kiedy stłuczesz sobie młotkiem palec, nie masz na pewno żad­nych wątpliwości, że odczuwany ból jest właśnie tam umiejscowiony. Na każdego, kto próbowałby cię przekonać, że tak nie jest, patrzył­byś, jakby spadł z księżyca. Prawda jest jednak taka, że nawet jeśli odczuwasz ból w palcu, nie tam się on znajduje. Tak naprawdę znaj­duje się w mózgu. Nawet jeśli trudno z tym się zgodzić, jest to nie­podważalny fakt, mający swoje uzasadnienie w mechanizmie działa­nia naszych zmysłów. Możesz oczywiście użyć innego przykładu, aby się z tym nie zgodzić: ?Czy nie jest oczywiste, że kiedy na coś patrzy­my, to widzimy to naszymi oczami?”. Tak, ale tylko pozornie. W tylnej części gałki ocznej znajduje się siatkówka, w której bodźce świetlne zamieniane są na impulsy nerwowe, które następnie przesyłane są do różnych części mózgu. Końcowy etap procesu patrzenia na coś, czyli wytworzenie obrazu, zachodzi w części mózgu zwanej korą wzro­kową. Podobnie wygląda to ze wszystkimi naszymi zmysłami.

Wydaje się, że fenomen wspomnianego wcześniej bólu fantomowego obrazowo wyjaśnia skomplikowany proces powstawania w mó­zgu odczucia bólu. Ból taki występuje u około 60% ludzi, którzy mieli amputowaną kończynę. Długo jeszcze po zagojeniu miejsca amputa­cji, ludzie ci mogą odczuwać silny, rozdzierający ból w stopie albo dło­ni, której nie mają. Dopiero nie tak dawno odkryto, co zresztą na­ukowcy podejrzewali od dawna, że nawet jeśli żadne bodźce nie dopływają z brakującej kończyny, mózg ciągle może produkować do­znania bólowe. Wystarczy, że stymulowane jest miejsce amputacji. Obecnie uważa się, że powodem tego bólu jest zdolność mózgu do wytwarzania nowych połączeń nerwowych. W neuronach, czyli ko­mórkach nerwowych, znajdujących się w części mózgu zwanej wzgó­rzem, które przed amputacją reagowały na impulsy dochodzące z kończyny, wytwarza się zdolność do odbierania sygnałów z istnieją­cego kikuta, mózg jednak interpretuje je tak, jakby przekazywane były z całej kończyny. Często osoby po amputacji mają wrażenie, jakby utracona część ciała ciągle znajdowała się na swoim miejscu. Odpowiedzialna za tego typu złudzenie jest znajdująca się w mózgu przestrzenna reprezentacja utraconej kończyny. Jeszcze dziwniejsze jest to, że 20% ludzi, którzy urodzili się bez jakiejś kończyny, twier­dzi, że mają odczucie, jakby brakująca część ciała znajdowała się na swoim miejscu, i często odczuwają umiejscowiony tam ból. Słusznie więc jeden z naukowców zauważył, że: ?niepotrzebne jest nam ciało, aby je czuć”. Równie słusznie stwierdził wspomniany wcześniej Melzack: ?Mózg sam z siebie może wytworzyć każde fizyczne odczucie, które normalnie jest rezultatem dopływu bodźców z receptorów”.

Innym, jeszcze bardziej dramatycznym przykładem kontroli mó­zgu nad odczuciem bólu są operacje przeprowadzane w celu zmniej­szenia przewlekłego bólu. Wielu pacjentów cierpiących na przewle­kłą rwę kulszową decydowało się na radykalny zabieg przecięcia nerwów dochodzących do rdzenia kręgowego. Lekarze byli zdania, iż pozwoli to na ostateczne zlikwidowanie bólu, ponieważ bodźce nie będą mogły być przekazywane do mózgu. Chociaż ból u większości pacjentów ustępował, była to poprawa jedynie krótkotrwała i w cią­gu kilku miesięcy ból powracał. Niektórzy pacjenci byli nawet w gor­szym stanie niż przed operacją z powodu ubocznych skutków zabie­gu, takich jak drętwienie i brak czucia w kończynach. Ku zupełnemu zaskoczeniu lekarzy czasami ból był jeszcze większy niż przedtem. Aby go zlikwidować, lekarze przecinali nerwy w samym rdzeniu krę­gowym. Mimo to sukcesy tych operacji nie były nadzwyczajne.

Nawet osoby całkowicie sparaliżowane, od szyi w dół, skarżą się na bóle występujące w dolnych kończynach. Lekarze, wychodząc z założe­nia, że przecięcie połączeń nerwowych i tak nie może przynieść więk­szej szkody, niejednokrotnie w ramach eksperymentów usuwali duże odcinki rdzenia kręgowego. Gdyby bodźce bólowe dochodziły z ciała, tego typu operacje powinny powstrzymać ból. Niestety, jak to jest ła­two zrozumieć dopiero teraz, nie miały one decydującego wpływu na natężenie bólu. Pacjent wciąż odczuwał ból w nie zmienionej formie.

Jeśli ciągle jeszcze nie jesteś przekonany, możesz zapytać: ?Sko­ro ból powstaje w mózgu, to dlaczego kiedy skręcę sobie kostkę, właśnie tam odczuwam ból, a nie w głowie?”. Aby móc na to pytanie odpowiedzieć, musimy raz jeszcze przyjrzeć się uważnie mechani­zmowi odpowiedzialnemu za powstawanie bólu. Sygnały o uszkodze­niu po dotarciu do mózgu rejestrowane są w ściśle określonym miej­scu w zależności od tego, jaka część ciała uległa uszkodzeniu, w tym wypadku w miejscu reprezentującym kostkę. Na powierzchni kory mózgowej znajduje się pewnego rodzaju mapa ciała, fizyczna repre­zentacja wszystkich jego obszarów. Odczucie bólu powstaje w miej­scu, które reprezentuje uszkodzoną część ciała. W rzeczywistości mózg nie wysyła powstałego odczucia bólu do uszkodzonego miej­sca. Ból w skręconej kostce jest tylko złudzeniem, wypełniającym swą rolę sygnału alarmowego. Mózg wysyła natomiast sygnał ?noto­ryczny aktywujący mięśnie. Napinasz je, aby ochronić i unierucho­mić uszkodzone miejsce, co umożliwia rozpoczęcie procesu gojenia. Jeśli zdarzyło ci się kiedyś dotknąć ręką rozgrzanej patelni, ten sam mechanizm spowodował wycofanie ręki, a nie nogi, od źródła bólu. Nawet jeśli trudno jest ci zrozumieć, jak dokładnie ten mechanizm działa, możesz spać spokojnie. Natura stworzyła system, który jest bardzo skuteczny w działaniu, nawet bez udziału twojej świadomo­ści. Niestety, nic nie jest doskonałe i czasami, jak to jest w bólu przewlekłym, odczucie bólu przestaje z jakichś powodów spełniać rolę sygnału alarmowego. Sygnały ostrzegające wysyłane są długo po zniknięciu zagrożenia. W rezultacie powstają typowe dla pacjen­tów z przewlekłym bólem zachowania, polegające na napinaniu mięśni lub przybieraniu pozycji mających na celu ochronę tej czę­ści ciała, która tylko pozornie wymaga ochrony.

Ta krótka i z konieczności uproszczona lekcja na temat neurolo­gicznych i fizjologicznych mechanizmów tkwiących u podstaw do­znań bólowych nie wyjaśnia oczywiście całej złożonej natury proce­su, jakim jest ból. Wydaje się jednak, że dostarczyła ona podstaw koniecznych do zrozumienia mechanizmu działania przedstawia­nych w drugiej części książki strategii walki z bólem.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.