Lekarz wie więcej o bólu i sposobach jego leczenia niż pacjent

Ponieważ przewlekły ból jest tak skomplikowany i enigmatycz­ny, lekarze różnią się między sobą w diagnozie i sposobach jego le­czenia w zależności od ich doświadczenia i osobistego podejścia do problemu. Można tutaj powtórzyć słynne powiedzenie amerykań­skiego psychologa Abrahama Masłowa, który słusznie zauważył, że: ?Kiedy trzymasz w ręku młotek, będziesz się rozglądał za gwoź­dziem”. Często terapeutyczne podejście zalecane przez lekarza za­leży raczej od jego specjalizacji niż dolegliwości pacjenta. Do nie­dawna niewielu lekarzy mogło zdobyć doświadczenie w zwalczaniu bólu metodami innymi niż aplikowanie lekarstw. I nawet obecnie zagadnienie walki z bólem zajmuje niską pozycję na liście ?zadań do wykonania” dla lekarzy. Na podstawie przeprowadzonych an­kiet można stwierdzić, że znaczna część pacjentów cierpiących na przewlekły ból nie otrzymuje właściwego leczenia. Jednym z powo­dów takiego stanu rzeczy jest uporczywe koncentrowanie się leka­rzy wyłącznie na objawach choroby, a ze strony pacjentów zgoda na ból w przekonaniu, że jest on koniecznością. Nie leczony ból szyb­ko zamienić się może w stan przewlekły, a wtedy z niegroźnego ob­jawu staje się poważną chorobą wymagającą dużo bardziej skom­plikowanego leczenia. Metody uwzględniające psychologiczne i społeczne aspekty bólu, kluczowe w leczeniu bólu przewlekłego, często są zaniedbywane głównie dlatego, że ciągle niedoceniana jest rola łączności pomiędzy umysłem i ciałem. Jak więc widać, duch Kartezjusza ciągle nas prześladuje. Dzieje się tak nie ze względu na nieskuteczność tych metod, ale z powodu braku rozpo­wszechnienia i stosowania ich w praktyce przez większość specjali­stów, z którymi pacjent ma na co dzień kontakt. Takie techniki, jak relaksacja lub zmiana sposobów myślenia, są zazwyczaj oferowane pacjentom dopiero wtedy, kiedy inne, wywodzące się z nurtu trady­cyjnej medycyny metody nie przyniosły pożądanych rezultatów. Czy można się więc dziwić, że tak wielu pacjentów wędruje od le­karza do lekarza, mając nadzieję, że natrafią w końcu na tego, któ­ry będzie umiał im pomóc? Co prawda lekarze skarżą się, że pa­cjenci nie przestrzegają zaleceń, ale właściwie należy się dziwić, że tak wielu pacjentów wykonuje zalecenia z całą dokładnością, nie pytając, dlaczego takie, a nie inne leczenie zostało wybrane lub jakie ryzyko ponoszą. Od dawna już przywykliśmy do traktowania lekarzy z należnym im respektem i nawet kiedy mamy wątpliwości co do leczenia, nie kwestionujemy ich kompetencji. Większość z nas ślepo wykonuje polecenia, w obawie aby niezręcznym pyta­niem nie urazić lekarza, który, mamy nadzieję, będzie mógł nam pomóc. Ale nikt tak nie zna przewlekłego bólu, jak ten, który go odczuwa, dlatego też pacjenci powinni, jeśli nie przejąć, to przy­najmniej podzielać odpowiedzialność za przebieg leczenia, cho­ciażby poprzez zadawanie pytań. Zadziwiającą jest rzeczą, że wię­cej zadajemy pytań, gdy kupujemy odkurzacz, niż wtedy, kiedy od wyboru właściwej terapii zależy nasze zdrowie.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.