Jeszcze jeden mit o przewlekłym bólu

Zajmując się problemem osobowości i zespołem przewlekłego bólu, nie możemy pominąć sprawy, która wzbudza wiele nieporozu­mień i gniewnych reakcji zarówno u pacjentów, jak też leczących ich lekarzy. Mowa jest tutaj o udawaniu, czyli fabrykowaniu bólu w celu uzyskania jakichś ubocznych korzyści. Jak już wcześniej w tym rozdziale powiedziałem, nie istnieje jakiś określony typ oso­bowości szczególnie podatnej na przewlekły ból. Wielu jednak ludzi ma bardzo błędną koncepcję, że typowy pacjent z przewlekłym bó­lem to leniwy osobnik o niezbyt wysokiej inteligencji, zaintereso­wany jedynie wykorzystaniem systemu opieki zdrowotnej. Nieste­ty, w pewnym sensie winę za taki obraz ponoszą ci, do których pacjenci zwracają się o pomoc.

W miarę jak lekarze stają się coraz bardziej sfrustrowani i roz­czarowani rezultatami leczenia przewlekłego bólu metodami wywo­dzącymi się z kręgu medycyny tradycyjnej, coraz częściej określają oni pacjentów, używając do tego niewłaściwej terminologii. Pacjen­ci słyszą wypowiedzi typu, że ?dobry” pacjent to taki, który zdro­wieje wtedy, kiedy się tego od niego oczekuje, sprawiając tym sa­mym zadowolenie samemu sobie i lekarzowi. Niekiedy są oni określani w mniej pochlebny sposób, może nie bezpośrednio, ale z zamierzonym efektem. Podejrzewa się ich o próby uwolnienia się od obowiązków pod pretekstem bólu lub o próby uzyskania odszko­dowania za odniesione uszkodzenia, których nie można zdiagnozować przy użyciu najnowszej wiedzy medycznej. Opinie, jakie do pa­cjentów docierają, w mniej lub bardziej otwarty sposób sugerują, iż brak im silnej woli i siły charakteru albo, co gorsza, że ból istnieje jedynie w ich wyobraźni. Na usprawiedliwienie tych, co czynią takie sugestie, trzeba powiedzieć, iż jest to najczęściej niewydarzona pró­ba poradzenia sobie z frustracją, jaką odczuwają specjaliści, nie mogąc pomóc pacjentowi pozbyć się bólu.

Oczywiście, zdarzyć się może czasami pacjent, który świadomie wyolbrzymia swój ból i niezdolność do pracy, aby otrzymać odszko­dowanie lub rentę. Prawdą również jest, że często ci, co mają takie odszkodowanie wypłacić, wiedząc o rozmiarze problemów pacjenta, starają się je zminimalizować, aby uniknąć finansowej odpowie­dzialności. Zachowanie takie dyktowane jest motywem czysto fi­nansowym. W sytuacji pacjenta te motywy są mniej oczywiste. Ko­rzyści finansowe tylko na pierwszy rzut oka mogą być powodem wyolbrzymiania problemów ze zdrowiem. Należy raczej spojrzeć na to z większym zrozumieniem i zastanowić się, co spowodowało, że pacjent woli prowadzić życie osoby niepełnosprawnej, ze wszystki­mi negatywnymi tego konsekwencjami, niż powrócić do zdrowia i pracy. W przeważającej większości przypadków korzyści finansowe dla pacjenta z przewlekłym bólem są zbyt małe i ograniczone w cza­sie, aby mogły skłonić go do udawania. Tak więc nawet jeśli specja­lista odkryje, że pacjent rzeczywiście przesadza, to w dalszym ciągu nie przesądza to o jego knowaniach. Takie odkrycie powinno dać sy­gnał do bliższego przyjrzenia się, jakie to okoliczności w życiu pa­cjenta zmusiły go do udawania, jako próby przystosowania się do własnej sytuacji. Jak wcześniej wspomniałem, niewielu jest pacjen­tów udających przewlekły ból i moja opinia pokrywa się z tym, co inni specjaliści w terapii przewlekłego bólu na ten temat myślą. Jak wynika z mojego doświadczenia, nie istnieje jeden określony typ pacjenta z przewlekłym bólem. Wywodzą się oni bowiem z róż­nych grup społecznych i różne jest ich wykształcenie i wiek. Wspól­nym mianownikiem dla wszystkich jest ciągnąca się i trudna do zli­kwidowania dolegliwość. Najważniejszą wspólną cechą jest fakt, iż każdy pacjent jest indywidualną i krańcowo różną od innych jed­nostką i dlatego zachowanie każdego z nich powinno być rozpatry­wane w kontekście jego indywidualnych doświadczeń i życiowych okoliczności.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.