Gniew

Złość jest produktem ubocznym przewlekłego bólu. Masz bardzo dużo powodów, aby być rozgniewanym. Utraciłeś w końcu zdrowie i dobre samopoczucie, które nie wiadomo kiedy i czy w ogóle odzy­skasz. Samo to jest wystarczającym powodem, abyś kipiał ze złości. W dodatku twoi bliscy, od których oczekujesz zrozumienia i współ­czucia, wydają się nie rozumieć, przez jakie męki przechodzisz. Co więcej, czasami masz wrażenie, że oni są źli na ciebie, jakbyś to ty był temu wszystkiemu winien. Twój lekarz też nie jest lepszy. Zamiast zrobić wszystko, co w jego mocy, aby ci pomóc, wysyła cię na kolejne badania. A na koniec sugeruje, że może powinieneś porozmawiać z psychologiem, tak jakby nie wierzył, że twój ból jest prawdziwy, a nie zmyślony. Jesteś zły na tych, co są obojętni na twoje cierpienie, na tych, co ustawicznie pytają, jak się czujesz, oraz na tych, których obwiniasz o spowodowanie wypadku. I jakby tego wszystkiego nie by­ło dosyć, jesteś też zły na sam ból, na fakt, że musisz cierpieć.

Frustracja, irytacja i złość są dla ludzi częścią ich doświadczenia z bólem, tak jak było to z lękiem. Nie można się dziwić, że doznają oni tych silnych emocji. W końcu życie ich wygląda teraz zupełnie inaczej niż to, jakie prowadzili jeszcze do niedawna. Codziennie muszą dokonywać ustępstw na rzecz bólu. Ból dyktuje, kiedy wybio­rą się na spacer, pójdą do kina, a nawet kiedy zasną.

Problemem tych ludzi jest nie to, że odczuwają złość. Ich praw­dziwym problemem jest fakt, że pozwalają, aby złość się w nich ku­mulowała i narastała do chwili, w której niekontrolowany wybuch wściekłości jest nie do uniknięcia. Takie niekontrolowane wybuchy powodują, że zachowanie staje się irracjonalne i może mieć poten­cjalnie niszczący wpływ na jakość relacji z innymi i stan zdrowia.

Gniew jest bardzo destrukcyjną i wyczerpującą emocją. Jest on też bardzo szkodliwy dla zdrowia. W stanie złości w układzie wewnątrz wydzielniczym wytwarzane są w nadmiernych ilościach ad­renalina i noradrenalina, które – jak wiemy – są hormonami stresu. Kiedy stan taki utrzymuje się bez końca, skutki mogą być bardzo poważne. Wzrost ciśnienia krwi, problemy z wątrobą, bóle głowy, wylew krwi do mózgu, atak serca są jedynie tymi najpoważniejszy­mi schorzeniami, które mogą się przytrafić.

Niezależnie od tych bezpośrednich negatywnych skutków gniew powoduje wzrost bólu na skutek znajdowania się w ciągłym napięciu. Co więcej, utrudnia on walkę z bólem. W gniewie trudno jest kontro­lować swoje zachowanie, nie mówiąc już o kontrolowaniu myśli.

Skoro więc złość ma tak negatywny wpływ na ciebie, jak to się dzieje, że pozwalasz, aby narastała w tobie, żeby ciągle gotowała się pod powierzchnią? Dlaczego nie potrafisz wyładować swojego gnie­wu, zanim wybuchniesz? Co powstrzymuje cię od tego? Nie jesteś tutaj wyjątkiem. Bardzo wielu ludzi ma problemy z wyrażaniem gniewnych uczuć.

Częstą przyczyną trudności z wyrażaniem silnych negatywnych emocji jest obawa przed urażeniem innych lub tym, że mogą oni w jakiś sposób odpłacić nam tym samym.

W dzieciństwie wielokrotnie słyszeliśmy, że powinniśmy być grzeczni i mili, wybuchy złości nie były tolerowane.

Jedna z pacjentek, która miała duże trudności z wyrażaniem gniewu, przypominała sobie, że będąc dzieckiem, była zamykana w pokoju za każdym razem, kiedy okazywała złość swojej matce. Reprymenda, jaką ustawicznie otrzymywała i która utkwiła jej w pamięci, brzmiała: ?nie wolno pyskować i niegrzecznie odpowia­dać rodzicom”. Tak więc nauczyła się ona chować swoją złość i fru­strację, aby być grzecznym dzieckiem i uniknąć kary.

Już jako osoba dorosła łapała się na tym, że kiedy sytuacja wy­magała od niej zareagowania złością, za każdym razem, kiedy próbo­wała to robić, te stare nakazy powstrzymywały ją od tego. Zamiast asertywnie dochodzić swoich praw, tłumiła swoją złość i frustrację, aby po jakimś czasie w niepohamowany sposób wyładować te emo­cje, i to na tych, którzy nie byli niczemu winni.

Przenosząc w pracy ciężkie pudełka, choć to nie należało do jej obowiązków, pacjentka nadwerężyła sobie kręgosłup i w efekcie przez wiele tygodni prawie nie mogła się ruszać. Nawet wtedy jed­nak uważała, że irytacja i złość na swojego szefa jest nie na miejscu.

W jej mniemaniu, jeśli choć przez chwilę pozwoliłaby sobie na te emocje, byłaby ?złą” osobą. Jak jednak było do przewidzenia, im bardziej starała się stłumić w sobie złość, tym częściej reagowała gwałtownie wobec swojej rodziny i znajomych. Dopiero podczas se­sji z terapeutą pacjentka zrozumiała, że winę za jej trudności z wy­rażaniem gniewnych uczuć ponoszą te stare i dawno już nieaktual­ne zakazy z dzieciństwa. Zrozumiała też, że okazywanie złości nie ma nic wspólnego z byciem dobrą lub złą osobą. Po zweryfikowaniu swoich poglądów na temat emocji negatywnych mogła się ona na­uczyć asertywnego, nie zaburzającego jej związków z otoczeniem sposobu wyrażania uczuć.

Gniew jest zdrowym i naturalnym objawem przystosowywania się do zachodzących zmian. Odkąd nieustannie cierpisz, życie two­je przechodzi przez nie kończące się pasmo mało pożądanych zmian, tak więc byłoby nawet dziwne, gdybyś nie odczuwał tej emocji. Ważne jest jednak, jak wyrażasz swój gniew. Być złym na kogoś nie znaczy, że musisz zachowywać się w sposób nieopanowa­ny, wściekać się i awanturować. Nie powinieneś też winić i oskar­żać innych. Powinieneś natomiast nauczyć się wyrażać swoje uczu­cia tak, aby nie szkodziło to twoim stosunkom z ludźmi i nie oddalało ich od ciebie. Z powodu bólu twoje kontakty i tak już są ograniczone.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.