Śmiech to zdrowie

Humor jest odwrotną emocją do tych normalnie kojarzonych z przewlekłym bólem. Wydaje się rzeczą logiczną, że skoro emocje negatywne mogą zwiększyć ból, to emocje pozytywne będą go zmniejszać. Śmiech jako lekarstwo pomagające przetrwać najgorsze nawet cierpienie stosowany jest chyba tak długo jak sama ludzkość. Już starożytni Grecy budowali swoje szpitale, zwane domami zdro­wienia, w pobliżu teatrów, tak aby chorzy mogli cieszyć się wystawia­nymi tam komediami. Cóż może być bardziej pozytywnego niż rześki śmiech (zakładając, że nie śmiejemy się z czyjegoś nieszczęścia). Najbardziej chyba znanym w dobie współczesnej przypadkiem sto­sowania humoru do uśmierzania bólu jest historia naukowca Norma­na Cousin, który w książce zatytułowanej ?Anatomia choroby” opi­suje, jak humor pomógł mu przezwyciężyć bardzo bolesne zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa. W czasie swojej dłu­giej choroby Cousin odkrył, że najbardziej skutecznym środkiem przeciwbólowym jest śmiech. Trzymał on przy sobie wideokasety z komediami filmowymi, które oglądał w czasie nasilającego się bó­lu i totalnego zwątpienia. Ponieważ wyzdrowiał na koniec, śmiech okazał się w jego przypadku naprawdę najlepszym lekarstwem. Po przeczytaniu jego książki nasuwa się wniosek, że chociaż zazwyczaj nie jesteśmy odpowiedzialni za swoją chorobę, to musimy przejąć odpowiedzialność za jej pokonanie i powrót do zdrowia. Twoja posta­wa psychiczna jest tak samo ważna jak najlepsza nawet opieka le­karska i najsilniejsze lekarstwo. Pogodne usposobienie i poczucie humoru nawet w obliczu sytuacji pozornie bez wyjścia nie tylko jest antidotum na beznadziejność i zwątpienie, ale ma również, jak zo­baczymy za chwilę, udowodniony wpływ na powrót do zdrowia.

Pacjenci pytani podczas pierwszej wizyty, czy pamiętają, kiedy coś ich ostatnio ubawiło, zwykle wzruszają tylko ramionami i przy­bierają wyraz twarzy, jakby pytanie było co najmniej nie na miej­scu. A jednak większość tych ludzi twierdzi, że miała pogodne i peł­ne poczucia humoru usposobienie, zanim popadli w tarapaty ze zdrowiem. Ludziom tym wydaje się, że cierpienie nie da się pogo­dzić z pozytywną postawą i śmiechem, a żartowanie na temat wła­snej kondycji jest czymś zupełnie nie do przyjęcia. I znów częścio­wo winę za taką postawę ponosi zakotwiczenie przewlekłego bólu w medycznym modelu choroby. Pacjenci ci obawiają się, że uśmiech na ich twarzy zostanie odebrany jako dowód na to, że ich ból nie jest prawdziwy, lecz wymyślony.

Oczywiście zdolność dostrzegania czegoś humorystycznego we własnych dramatycznych zmaganiach nie oznacza, że poważna cho­roba albo ból jest powodem do radości.

Humor pozwala jednak nabrać dystansu do sytuacji, w jakiej się znajdujemy. Zdrowy śmiech z zabawnego zdarzenia, albo z samego siebie, pozwala na chwilowe zapomnienie o własnej biedzie i spoj­rzenie na nią z innej perspektywy. Zawsze, nawet w cierpieniu, da­je się dostrzec jakiś element humoru. Nie znaczy to oczywiście, że śmiech może całkowicie zastąpić lekarstwo i wskazania lekarza. Choćbyś się śmiał 24 godziny na dobę, a nie stosował do medycz­nych zaleceń lekarzy, nie na wiele ci się to zda.

Humor powinien być jednak ważnym elementem każdego me­dycznego podejścia w leczeniu chronicznych schorzeń, nie wyłącza­jąc przewlekłego bólu. Nie zmieni on twojej diagnozy, może nato­miast w zdecydowany sposób zmienić jakość twojego życia. Wiedział o tym bardzo dobrze doktor Patch Adams, który jest dok­torem klaunem, granym przez Robina Williamsa, w filmie zatytuło­wanym jego imieniem.

Właściwie to, co powiedziałem na temat wpływu humoru na dia­gnozę, niezupełnie jest prawdą. Naukowcy są w stanie dostarczyć dowodów, że śmiech poprawia stan zdrowia. Ostatnio przeprowadzo­ne badania na uniwersytecie Loma Linda w Kalifornii w dziedzinie psycho-neuroimmunologii, nauki zajmującej się związkiem pomię­dzy umysłem i układem immunologicznym, wykazały, że liczba zwal­czających choroby przeciwciał i komórek immunologicznych zwięk­szyła się u osób oglądających komedie filmowe. Tak więc Cousin miał rację. Wiadomo też, iż nie wyrażane emocje negatywne, takie jak lęk, złość lub żal, znacznie zwiększają ryzyko chorób serca, raka oraz obniżają zdolność obronną układu immunologicznego przed całym szeregiem innych przypadłości. Śmiech natomiast powoduje reakcję odwrotną, nie tylko poprawia samopoczucie, ale poprzez zmiany w neurochemicznej gospodarce organizmu wywiera wpływ na stan zdrowia. We wspomnianych poprzednio badaniach okazało się, że poziom kortyzolu, bardzo szkodliwego hormonu wytwarzane­go w czasie stresu, znacznie się obniżył. Jak myślisz, skąd wzięło się powiedzenie: ?śmiech to zdrowie”?

Fizjologiczne zmiany w organizmie w czasie śmiechu są tak wy­raźne, że niektórzy nazywają śmiech ?wewnętrzną gimnastyką”. Śmiech z pozoru jedynie wydaje się nieskomplikowaną czynnością. W rzeczywistości jest on bardzo złożonym fizycznym procesem. We­dług badań relacjonowanych w czasopiśmie amerykańskiego towa­rzystwa medycznego, śmiech powoduje szereg wyraźnych zmian w następujących układach:

W układzie oddechowym – zwiększa częstotliwość oddychania, a tym samym ilość tlenu w organizmie. Oczyszcza też płuca z groma­dzącego się tam śluzu, poprawiając przez to ich wydolność.

W układzie mięśniowym – relaksuje mięśnie i przywraca im sprawność. Likwiduje skurcze mięśni będące często przyczyną bólów.

W układzie sercowo-naczyniowym – chwilowo przyspiesza akcję serca i zwiększa ciśnienie krwi, a przez to usprawnia krążenie. Do wszystkich komórek ciała dostarczana jest większa ilość tlenu.

Śmiech może również, jak to już odkrył z korzyścią dla siebie Cousin, skutecznie uśmierzyć ból. Jednym z powodów jest to, że śmiech powoduje relaksację mięśni. Jak wiadomo, ból często ma swo­je źródło w skurczach mięśni będących rezultatem utrzymującego się w mięśniach napięcia. Śmiech skutecznie takie napięcie rozładowuje.

Śmiech przyczynia się również do zwiększonej produkcji endorfin, naturalnych substancji przeciwbólowych, około 200 razy silniejszych od morfiny. Substancje te mają też właściwości przeciwzapal­ne i stymulują system immunologiczny. Mówiliśmy już poprzednio o euforii, jakiej doznają biegacze, na skutek zwiększającej się licz­by endorfin. Takie samo zjawisko podwyższonego poziomu endorfin daje się zauważyć u osób często śmiejących się. Powiedzenie, że ktoś ?nie mógł się powstrzymać od śmiechu”, ma zapewne swoje źródło w uzależniającej właściwości humoru.

Jednak największą zaletą śmiechu jest to, że poprawia on nasze spojrzenie na życie, nie tylko w sprawie bólu, ale we wszystkich jego aspektach. Historie chorób wyraźnie wskazują, że kiedy pacjenci od­zyskują poczucie humoru, zaczynają lepiej się czuć, niezależnie od ich fizycznego stanu zdrowia. Fakt, że potrafią śmiać się z cudzych żartów i żartować na temat własnej osoby i stanu zdrowia, jest naj­lepszym dowodem bardziej pozytywnego spojrzenia na życie.

Lekarze i personel medyczny mogą w dużym stopniu pomóc pa­cjentom odzyskać utracone poczucie humoru poprzez posługiwanie się własną ochotą do żartów. Pacjenci bardzo często dostosowują swój stan psychiczny do stanu opiekującej się nimi osoby. Wiado­mo, jak bardzo zaraźliwy może być nastrój. Jest więc rzeczą szalenie ważną, aby zarazić się pogodą ducha, która rozjaśnia życie i pozwa­la patrzeć w przyszłość z nadzieją. Jeśli potrafisz cieszyć się życiem i śmiać ze swoich przypadłości, to ci, z którymi na co dzień się sty­kasz, również przywitają cię w pogodnym nastroju. W taki sposób wytworzy się pozytywne sprzężenie zwrotne, które sprawi, że twój powrót do zdrowia znacznie się przyspieszy.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.