Leki przeciwbólowe: zalety i wady

Pozytywna rola środków przeciwbólowych w kontroli ostrego bó­lu jest niezaprzeczalna. Usuwają one dolegliwość szybko i skutecz­nie. Co więcej, kiedy przyczyna takiego bólu została wyeliminowa­na, nie ma powodów do dalszego ich stosowania, a tym samym do obaw związanych z działaniami niepożądanymi.

Niestety, w wypadku bólu przewlekłego sprawa wygląda zupeł­nie inaczej. Niektóre osoby cierpiące na taki ból są z reguły zmu­szone do zażywania lekarstw miesiącami, a często przez całe lata, ryzykując tym samym – jeśli brane są one w niekontrolowany spo­sób – poniesienie poważnych konsekwencji, jakimi są tolerancja i uzależnienie. Tolerancja występuje wtedy, kiedy twój organizm na skutek przyzwyczajenia się do działania zażywanych lekarstw re­aguje wolniej na uśmierzające ból właściwości tych lekarstw. Tak więc, aby uzyskać ulgę od bólu, będziesz zmuszony zażywać coraz to większe dawki. Tolerancja jest związana z uzależnieniem. Uzależ­nienie powstaje wówczas, gdy twój organizm na skutek długotrwa­łego zażywania lekarstwa tak się do niego przyzwyczaja, że kiedy poziom substancji w organizmie się obniża, zaczynasz odczuwać bardzo przykre objawy. Co więcej, leki nie uwzględniają psycholo­gicznych i społecznych czynników, które są na równi odpowiedzial­ne, wraz z czynnikami fizjologicznymi, za utrzymywanie się przewle­kłego bólu.

Generalnie leki przeciwbólowe mogą być podzielone na dwie ka­tegorie.

Środki narkotyczne, do których zalicza się głównie morfinę i in­ne substancje będące pochodnymi naturalnie występującej sub­stancji – opium. Leki należące do tej grupy posiadają bardzo silne właściwości uśmierzania bólu, ponieważ oddziaływają bezpośrednio na centralny układ nerwowy: mózg i rdzeń kręgowy.

Do drugiej grupy należą leki, które nie są pochodnymi opium. Środki przeciwbólowe należące do tej grupy różnią się od narkoty­ków tym, że działają bezpośrednio w miejscu uszkodzenia, a nie, jak to jest z narkotykami, w mózgu. Ich przypuszczalny mechanizm działania polega na zahamowaniu akcji enzymu, który odgrywa rolę w produkcji prostaglandyny – chemicznego związku uwrażliwiają­cego obwodowe receptory urazowe na ból.

Jakkolwiek często stosowane w terapii bólu, leki z tej kategorii posiadają ograniczony pułap wytwarzania znieczulenia i dlatego mogą jedynie uśmierzyć ból o niskim natężeniu.

Większość środków przeciwbólowych, dostępnych bez recepty i nie należących do grupy narkotyków, jest względnie bezpieczna, je­śli zażywane są one z umiarem. W przeciwnym razie istnieje ryzyko zatrucia albo mogą wystąpić reakcje gastryczno-jelitowe. Nadużywa­nie ich może mieć również negatywny wpływ na pracę nerek. Głów­nym składnikiem tych leków jest acetaminofen, ibuprofen albo aspi­ryna, które są powszechnie znanymi związkami uśmierzającymi ból.

Dużo silniejsze właściwości uśmierzające ból posiadają leki bę­dące w budowie chemicznej i działaniu podobne do morfiny. Ze względu na to, że powodują bardzo poważne działania niepożądane, można je kupić wyłącznie z przepisu lekarza, a zażywanie ich po­winno być ściśle kontrolowane.

Tak więc działania niepożądane środków przeciwbólowych są znaczne, zwłaszcza kiedy brane są w ilościach pozwalających na skuteczną kontrolę bólu.

Największym jednak problemem związanym z próbami uśmie­rzania bólu za pomocą leków jest przejmowanie roli endorfin. Kie­dy brane są przez długi czas, mogą zaburzyć naturalny mechanizm regulujący ból, którego usprawnienie jest jednym z głównych celów takich terapii jak przedstawiona w tej książce. Jak już nam wiado­mo, nasze ciało ma zdolność produkowania naturalnych uśmierza­jących ból substancji – endorfin. Jeśli jednak dostarczamy te związ­ki z zewnątrz, w postaci tabletki, mechanizm odpowiedzialny za produkcję i zasilanie w te związki naszego ciała przestaje funkcjo­nować. Pozbawiamy się w ten sposób naturalnie uśmierzających ból substancji. Ludzie mogą nie być w pełni świadomi przebiegu takie­go procesu w organizmie, bardzo szybko jednak staje się widoczne, że ich motywacja do uczenia się i praktykowania technik mogących usprawnić działanie tego mechanizmu stopniowo będzie się obni­żać. Dodatkowo, oprócz wszystkich tych wymienionych fizjologicz­nych konsekwencji, lekarstwa zwiększają twoją zależność od ze­wnętrznych czynników kontroli bólu.

Miliony pacjentów z przewlekłym bólem kontynuuje codzienne łykanie tabletek, przysparzających im więcej szkody niż korzyści.

Nie zdają sobie sprawy, że w ich ciele dostępne są naturalne związ­ki, równie skuteczne jak leki, a przy tym nie powodujące żadnych skutków ubocznych. Podobnie jak ty, ludzie ci muszą wiedzieć, jak należy zachęcić ich system nerwowy do zwiększonej produkcji tych związków, a tym samym zmaksymalizować zdolność ciała do kontro­li bólu jakby ?od wewnątrz”.

Tak więc, jak poprzednio wspomniałem, leki przeciwbólowe ma­ją swoje wady i zalety. Należy więc, zanim sięgniesz po tabletkę, która w twoim mniemaniu szybko uwolni cię od bólu, zastanowić się, czy to się na dłuższą metę opłaca.

Oczywiście, w sytuacji bólu spowodowanego taką postępującą chorobą, jak np. reumatoidalne zapalenie stawów lub choroby no­wotworowe, ciągłe zażywanie może stać się konieczne. Jednak dla większości pacjentów z przewlekłym bólem związek bólu i lekarstw często przybiera postać błędnego koła, przez co kontrola leczenia staje się coraz trudniejsza.

W rezultacie więc będziesz mniej polegał na własnych zdolno­ściach walki z bólem. Z upływem czasu, w miarę jak twoja wiara w zwalczenie zwiększającego się ustawicznie bólu za pomocą nie- farmakologicznych metod słabnie, nie będziesz widział innego wyj­ścia, jak zażywać leki jeszcze silniejsze lub w większej ilości.

Do niedawna wśród lekarzy przeważała opinia, że środki przeciw­bólowe, będące pochodnymi opium, czyli tak zwane narkotyczne, po­winny być stosowane wyłącznie w terapii bólu nowotworowego. W ciągu ostatnich jednak lat nastąpił stopniowy zwrot w kierunku szerszej akceptacji opiatów w terapii przewlekłego bólu, którego źródłem nie są choroby nowotworowe. Jak to już omawiałem szerzej w rozdziale 2., badania naukowe i doświadczenie kliniczne wielu le­karzy zmniejszyły stopień ?opiofobii”, która miała swoje źródła głównie w błędnym rozumieniu powstawania uzależnień u pacjen­tów z bólem. Konieczne jest zrozumienie, że tolerancja na środki przeciwbólowe nie jest czymś nieuchronnym. Psychologiczne i gene­tyczne czynniki mogą odgrywać pośredniczącą rolę w powstawaniu u pewnych ludzi zarówno tolerancji, jak też uzależnienia. Liczba ta­kich pacjentów jest jednak bardzo znikoma. Mimo wszystko stoso­wanie leków narkotycznych w leczeniu przewlekłego bólu jest nadal sprawą kontrowersyjną i nie należy się spodziewać, że zostanie w krótkim czasie rozwiązana.

Powyższe nie oznacza, że jestem zwolennikiem swobodnego za­żywania narkotycznych środków przeciwbólowych. W dalszym cią­gu uważam, że większość cierpiących na długotrwały ból jest w stanie całkiem nieźle funkcjonować, nie sięgając po tego typu leki. Z drugiej jednak strony pacjenci zasługują na przynajmniej czasowe ich wypróbowanie. Jeśli jakość ich życia na skutek zaży­wania tych środków poprawi się, kuracja może być uznana za za­kończone sukcesem i medycznie etyczne przedsięwzięcie, będące w zgodzie zarówno z misją Hipokratesa, nakazującą uwolnić pa­cjenta od cierpienia i bólu, jak też z wysokimi standardami współ­czesnej medycyny.

Jeżeli więc twój ból jest tak silny, pomimo stosowania innych me­tod, że zdecydujesz się na spróbowanie tej ?ostatniej deski ratun­ku”, pamiętaj, aby korzystać z tych środków w najniższej skutecznej dawce. Bardzo ważną rzeczą jest, aby to nie zmieniające się natęże­nie bólu dyktowało ci, kiedy masz sięgnąć po tabletkę. Zamiast więc zażyć tabletkę w odpowiedzi na wzrost bólu, będziesz czekał do wcześniej ustalonego momentu. Co przez to rozumiem, wyjaśnię za chwilę, teraz natomiast chciałbym, abyśmy wrócili jeszcze na mo­ment do ?za i przeciw” zażywania leków przeciwbólowych.

Wspomniałem już poprzednio, że branie tych leków przez długi czas może, w paradoksalny sposób, przyczynić się do przedłużenia bólu i zwiększenia jego intensywności. Dzieje się tak dlatego, że le­ki z grupy narkotyków, oprócz działania na receptory bólowe, co jest zjawiskiem pożądanym, wywierają również silny wpływ na inne ob­szary mózgowe, czego rezultatem jest powstanie u osoby zażywają­cej te leki poczucia euforii i zmniejszenia poziomu lęku. Taki stan euforii jest dla większości ludzi bardzo przyjemnym doznaniem. Tak więc pacjenci, nawet ci, którzy na ogół niechętnie zażywają le­ki, będą podświadomie dążyć do uzyskania tego rodzaju odczucia. Aby jednak usprawiedliwić przed sobą samym i innymi branie środ­ków wywołujących ten przyjemny stan, pacjent musi mieć realny powód w postaci bólu, nikt nie chce przecież dopuścić do siebie my­śli, że jedynym motywem brania leków jest uzyskanie narkotyczne­go odurzenia. Możesz tutaj wykrzyknąć, że tak nie jest, że jedynym powodem, dla którego zażywasz lek, jest próba uwolnienia się od bólu. Niewątpliwie, chęć pozbycia się bólu jest jednym z ważniej­szych powodów, dla których przyjmuje się leki, niemniej jednak musisz pamiętać, że na system bólu, a w efekcie poziom odczuwanej dolegliwości, kolosalny wpływ mają czynniki psychiczne, takie jak pragnienia, oczekiwania i impulsy nie zawsze będące pod kontrolą świadomego umysłu.

Specjaliści pracujący z ludźmi cierpiącymi na przewlekły ból wielokrotnie stykają się z pacjentami, którzy regularnie biorą leki przeciwbólowe, pomimo że, jak sami twierdzą, często nie uzyskują wyraźnej ulgi od bólu. Na pytanie, dlaczego więc zażywają leki nie przynoszące korzyści, z reguły odpowiadają, że lekarz po prostu kontynuuje przepisywanie tych środków, a oni nie ośmielają się tej kwestii z lekarzem omówić.

Inni pacjenci znów twierdzą, że czują się po prostu zdesperowa­ni. Z braku alternatywy kontynuują branie lekarstw, łudząc się, że może jakoś w końcu trochę im pomogą. Wszyscy prawie bez wyjątku stanowczo twierdzą, że najchętniej pozbyliby się tych lekarstw, spuszczając je do toalety, nie robią tego jednak z obawy, że nie bę­dą mogli sobie bez nich poradzić. Trzeba tutaj wspomnieć o innym problemie, mianowicie takim, że duża liczba pacjentów z przewle­kłym bólem, zwłaszcza tych, u których granica pomiędzy ostrym a przewlekłym bólem nie jest wyraźnie zdefiniowana, interpretuje ból wyłącznie jako ostry. Nie należy się więc dziwić, że są oni bardzo niechętni próbie zmniejszenia dawki branych leków. W pewnym sensie jest to zrozumiałe, ponieważ często leki są jedynym sposo­bem obniżenia bólu i uzyskania poczucia kontroli nad sytuacją.

W jakimś stopniu sami lekarze, próbując pomóc swoim pacjen­tom w walce z bólem, niechcący tracą z oczu dobro chorego. Często poddają się oni ustawicznym skargom pacjentów i przepisują coraz to mocniejsze środki. Nierzadko słyszy się pacjenta z twarzą wy­krzywioną bólem: ?Panie doktorze, ten ból mnie wykańcza, nie mógłby mi pan przepisać czegoś mocniejszego?”. Aby rozwiać nie­pokój lekarza co do ewentualnego uzależnienia, pacjent szybko do­daje: ?Wie pan, tak naprawdę to nie lubię zażywać tych środków, cóż jednak mogę zrobić, nic innego mi nie pomaga!”.

U niektórych ludzi może powstać psychologiczne, a czasami na­wet fizyczne uzależnienie od środków narkotycznych. Pytani, za­przeczają oni jednak jakimkolwiek predyspozycjom, obawiając się, niekiedy słusznie, że lekarz nie zechce im przepisywać ich dłużej.

Ponieważ lekarze różnią się, jeśli chodzi o przepisywanie leków dla cierpiących na przewlekły ból, pacjenci wykazują duże umiejęt­ności w wyszukiwaniu lekarzy z bardziej liberalnym w tej sprawie podejściem. Jednak nawet kiedy nie potrafią oni namówić lekarza do ?współpracy”, domowa apteczka u pacjentów cierpiących na przewlekły ból często jest bogato zaopatrzona. Niektóre z tych le­ków przekazali im współczujący domownicy albo mający dobre in­tencje znajomi, którym zostały one przepisane, a których więcej nie potrzebują. Inne mogły być uzyskane w niezupełnie legalny sposób.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.