Rozpraszanie uwagi

Jedną z istotnych właściwości bólu jest to, że potrafi on niekie­dy całkowicie pochłonąć naszą uwagę. W sytuacji bólu ostrego, któ­ry spełnia funkcję sygnału alarmowego, taka właściwość jest z re­guły czymś pożądanym. Aby bowiem ból mógł ostrzec nas przed grożącym niebezpieczeństwem, musi on szybko przyciągnąć naszą uwagę. Przewlekły ból również posiada zdolność angażowania uwa­gi, chociaż nie spełnia on żadnej biologicznie istotnej funkcji. Ma­my jednak dobrą nowinę, mianowicie przewlekły ból, nawet upor­czywy, może być ignorowany. Wielu jednak ludzi z długotrwałym bólem podchodzi do metody rozpraszania uwagi raczej sceptycznie. Powodem jest nie tyle brak wiary w jej skuteczność, ile raczej błędne przekonanie, że jeśli ból daje się ignorować, to znaczy, że nie jest on taki straszny. Co więcej, może to być dowodem, że ist­nieje on wyłącznie w wyobraźni pacjenta. Niestety, wielu lekarzy podziela tego typu poglądy. Jak już wiemy, źródło ich leży w naiw­nym założeniu, że ból, który daje się zlikwidować za pomocą psy­chologicznych metod, nie jest bólem prawdziwym, mającym soma­tyczne przyczyny.

Jeśli jesteś jednym z tych, którzy ciągle jeszcze podzielają te błędne poglądy, proponuję ci pewnego rodzaju ćwiczenie.

Wyobraź sobie, że zacząłeś oglądać bardzo ciekawy film w tele­wizji w momencie, kiedy twój ból nie jest zbyt silny. Jestem przeko­nany, że w czasie kiedy będziesz zaabsorbowany tym, co się dzieje na ekranie, zapomnisz o bólu. Ale szybko sobie o nim przypomnisz, kiedy po skończonym filmie zabierzesz się dó zmywania naczyń, co nie jest dla ciebie czynnością zbyt ekscytującą. Trudno mówić, że na czas oglądania filmu uległeś jakiemuś cudownemu uzdrowieniu. Rzeczywistą przyczyną zaniku bólu był fakt skoncentrowania uwagi na czymś innym niż ból. Jak z tego krótkiego eksperymentu widać, fizyczny stan organizmu i świadomość bólu nie muszą być koniecz­nie powiązane, tak jak sugerują wspomniane błędne poglądy.

Teraz, kiedy twoje wątpliwości na temat użyteczności metody roz­praszania uwagi zostały rozwiane, przyjrzyjmy się jej nieco bliżej.

Technika ta jest pewnego rodzaju ucieczką od rzeczywistości. Zamiast skupiać uwagę na bólu, starasz się od niego uciec, skupia­jąc się na przywołanych z pamięci wydarzeniach albo utworzonych w wyobraźni obrazach. Szczególnie skuteczne jest przywoływanie w myślach przyjemnych scen i zdarzeń, które naprawdę się w twoim życiu wydarzyły. Najlepiej działają te, które miały miejsce, zanim pojawił się twój problem z bólem, w okresie kiedy nic ci nie dolega­ło i mogłeś cieszyć się życiem. Również sceny z dzieciństwa mogą pochłonąć twoją uwagę, z tej racji, że mają one zwykle bardzo miłe i radosne emocjonalne zabarwienie. Jest to stosunkowo łatwa meto­da, nie wymagająca uruchamiania wyobraźni. Trochę większego wy­siłku wymaga tworzenie scen z wyobraźni. Zwykle taka scena jest obrazem wzrokowym, który jest w stanie pochłonąć całkowicie two­ją uwagę. Jeśli jesteś miłośnikiem żeglarstwa, może to być na przy­kład piękny jacht pod pełnymi żaglami, przy którego sterze bę­dziesz się znajdował. Nie ograniczaj jednak swojej wyobraźni do wizerunków wzrokowych. Im więcej zmysłów włączysz w tworzenie takiej sceny, tym bardziej będzie cię ona wciągała. Im więcej szcze­gółów będzie zawierać, tym bardziej zaabsorbuje twoją uwagę. Wy­obrażanie sobie sceny w detalach i przy użyciu słów odnoszących się do różnych zmysłów spowoduje, że będziesz miał wrażenie, jakbyś tam naprawdę był. Znajdując się więc na tym wyimaginowanym jachcie, słuchaj plusku fali obijającej się o burtę, wdychaj zapach morskiego powietrza, rozkoszuj się powiewem lekkiej bryzy muska­jącej włosy i smakiem słonej wody na wargach. W oddali widzisz in­ne łodzie z kolorowymi żaglami na tle zachodzącego słońca. Z ciągle widocznego brzegu, którego złoty piasek wyraźnie odcina się od ko­loru turkusowej wody, dochodzi do ciebie łagodna muzyka. Cała ta scena wywołuje w tobie odczucie piękna i niesamowitego spokoju. Czujesz się zrelaksowany i w harmonii ze światem i samym sobą. Dokuczliwy ból, który jeszcze tak niedawno zaprzątał całą twoją uwagę, przestał istnieć.

Oczywiście, nie każdy lubi pływać pod żaglami. Są wręcz tacy, którzy panicznie boją się wody. W gruncie rzeczy nie jest ważne, gdzie się znajdujesz, jeśli wizja, którą stworzyłeś, wpływa na ciebie kojąco i pozwala zapomnieć o dolegliwościach. Jeśli, na przykład, lubisz górskie wspinaczki, zastąp widoki morza widokami górskich szczytów schowanych w chmurach.

Zapamiętaj tę scenę, odczucia i wspomnienia, które niesie ona ze sobą. W przyszłości, kiedy poczujesz pierwsze oznaki zbliżające­go się bólu, przywołaj to wszystko w pamięci. Dla wielu pacjentów ta w miarę prosta metoda okazuje się bardzo skuteczna w uzyska­niu na jakiś czas ulgi w bólu.

Jeśli jednak wciąż masz wątpliwości, czy taka metoda działa, na pewno zainteresują cię wyniki badań przeprowadzonych za po­mocą metody zwanej tomografią emisji pozy tronowej, pozwalają­cej obserwować zachodzące w mózgu procesy. Okazało się, że kie­dy osoba badana wyobraża sobie, na przykład, odbijające się na wodzie promienie słoneczne, to nerwy optyczne w mózgu są akty­wowane. Wysyłają impulsy do obszaru kory wzrokowej, gdzie za­chodzi integracja sygnałów wzrokowych; efektem jest obraz tego, co przywołujemy w wyobraźni. Stąd z kolei impulsy wysyłane są do układu limbicznego, będącego emocjonalnym centrum mózgu. Mogą one być przesyłane dalej, do układu hormonalnego i auto­nomicznego układu nerwowego. W wyniku takiego procesu nastę­puje przyśpieszenie akcji serca, wzrost ciśnienia krwi i wydziela­nia potu. Nietrudno się domyślić, że dokładnie takie same fizjologiczne reakcje występują, kiedy rzeczywiście patrzymy na coś ekscytującego.

Możesz tutaj zaprotestować: ?No dobrze, przez chwilę będę się czuł lepiej, ale co potem?”. Taka wątpliwość jest zupełnie zrozumia­ła, ponieważ kiedy wracasz do rzeczywistości, twoja świadomość również wraca do bólu. To samo jednak zachodzi po zażyciu leków przeciwbólowych, korzyści z nich również nie trwają wiecznie. Przy­pomnij sobie nasze wcześniejsze rozważania na temat istoty lecze­nia przewlekłego bólu. Jakkolwiek całkowite pozbycie się bólu jest celem nadrzędnym dla każdego bez wyjątku pacjenta, bardziej re­alistyczne wydaje się osiągnięcie czasowej ulgi. Nawet jeśli ulga jest tylko chwilowa, lepsze to niż ciągły ból, który ustawicznie za­prząta twoją uwagę. Te chwilowe przerwy w bólu mogą po pewnym czasie spowodować trwałe zmiany w systemie bólu, a to z kolei znacznie zwiększy twoją tolerancję na dolegliwości.

Zanim jednak zaufasz wyłącznie tej metodzie, chciałbym, byś pamiętał o względności związku pomiędzy świadomością doznań bó­lowych i rozpraszaniem uwagi. Chociaż w miarę łatwo jest przenieść uwagę na inne zdarzenia bądź sytuacje, kiedy ból jest łagodny lub umiarkowany, to podczas ataków silnego bólu metoda ta okazuje się mniej skuteczna. Jeśli ból jest zbyt silny, zamiast odwracać od nie­go uwagę, skuteczniejsze okazują się, paradoksalnie, odmienne spo­soby, przedstawione poniżej.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.