Jak temu zaradzić

Pierwszym zadaniem będzie usprawnienie komunikacji pomię­dzy osobą z przewlekłym bólem i jej partnerem. Partnerzy powinni nauczyć się rozmawiać ze sobą na tematy seksu w sposób otwarty i jasny. Wstydliwość, jeśli powoduje unikanie tematu, musi być przezwyciężona. Jeśli pomimo wysiłków partnerzy nie są w stanie rozwiązać problemu komunikacji, wskazane jest skorzystanie z po­mocy terapeuty. W większości jednak wypadków proste strategie, takie jak przedstawione poniżej, mogą być bardzo skuteczne.

  1. Bądź gotowy rozmawiać. Tylko ty wiesz, co sprawia ci przyjem­ność, a co ból. Twój partner nie może czytać twoich myśli, musisz mu więc o tym powiedzieć. Za pomocą słów możesz przekazać dużo więcej i w bardziej zrozumiały sposób niż za pomocą westchnień i uśmiechów.
  2. Nie zakładaj, że twój partner myśli i czuje tak samo jak ty. Py­taj, co dla niego jest przyjemne, a czego raczej chciałby on uniknąć.
  3. Stwórz własne słownictwo, jeśli jesteś zażenowany, używając nazw odnoszących się do seksu, wziętych z podręcznika anatomii, takich jak członek, pochwa, wytrysk itd. Wymyśl określenia, które oboje będziecie lubić. Użycie żartobliwego słownictwa spowoduje, że rozmowa będzie mniej krępująca.
  4. Ustal gest albo sygnał, którym będziesz komunikował partne­rowi o nasilaniu się bólu w czasie stosunku. Taki sygnał sprawi, że aktywność wasza dostosuje się do twojej dolegliwości i nie zakoń­czy gwałtownie z powodu zbyt silnego bólu albo lęku.
  5. Komunikuj przyjemne odczucia swojemu partnerowi. Jeśli coś naprawdę sprawiło ci przyjemność, podziel się tym.
  6. Zacznij od książek, które będziecie wspólnie czytać. Znajdź ta­kie, w których tematyka seksu, długotrwałych dolegliwości i fizycz­nych ograniczeń jest przedstawiona w przejrzysty i zrozumiały spo­sób. Książki są świetnym punktem wyjścia do rozmów pomiędzy partnerami, którzy niechętnie mówią o seksie.

Jeśli twój główny problem sprowadza się do niepokojów przed niepowodzeniem, porozmawiaj o tym ze swoim partnerem, a nawet terapeutą seksuologiem, jeśli problem nie może być rozwiązany w sypialni. Ważne jest też, abyś zanim wskoczysz do łóżka, był zre­laksowany i wypoczęty. Pożądanie seksualne i gotowość do stosun­ku, tak jak sen, o czym mówiliśmy w rozdziale poprzednim, muszą przyjść same, nie możesz się do tego zmusić. Stan relaksacji ułatwi ci tę gotowość i spowoduje obniżenie lęku i napięcia. Obok wymie­nionych wcześniej ćwiczeń relaksacyjnych również ciepła kąpiel al­bo prysznic (o ile nie jest to zimny prysznic) rozluźni cię i uspokoi.

Staraj się tak planować swoje intymne spotkania, aby wypadały one w porze, kiedy czujesz się najlepiej. Jeśli bierzesz środki prze­ciwbólowe, postaraj się, aby ich największa efektywność przypada­ła na okres aktywności seksualnej. W ten sposób unikniesz ryzyka, że nagły ból wyrwie cię z objęć ukochanej osoby. Nie forsuj się w ciągu dnia, tak abyś miał dosyć energii na grę miłosną i mógł czerpać z tego przyjemność. To samo odnosi się do aktywności w czasie stosunku. Przypuśćmy, że komunikacja pomiędzy partnera­mi poprawiła się i są oni gotowi ponownie podjąć intymne współży­cie. Będzie rzeczą lekkomyślną, jeśli natychmiast pójdą do łóżka i rozpoczną maraton, jak to zwykle bywa między nowymi kochanka­mi. Może się okazać, że pozycje i techniki, które wcześniej dostar­czały dużo silnych wrażeń, będą teraz głównie dostarczać bólu. Jak to jest z każdą nie wykonywaną od długiego czasu czynnością, rów­nież w seksie trzeba pamiętać o wspomnianych zasadach poziomu wyjściowego i stopniowego zwiększania aktywności. Jeśli zasada ta nie będzie stosowana, radosny początek szybko może się stać po­czątkiem błędnego koła. Dolegliwości powrócą, a z nimi obniżenie pożądania i zainteresowania seksem.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.