Trochę ostrożności nie zawadzi: angażuj się z umiarem

1. W przeciwieństwie do przedstawionego w tej książce progra­mu, większość dostępnych form leczenia przewlekłego bólu nie sto­suje wielowymiarowego podejścia uwzględniającego każdy aspekt życia pacjenta. A to dlatego iż w przeważającej większości są to me­tody nastawione na leczenie ostrego bólu. Aby zlikwidować ostry ból, należy wyeliminować jego przyczynę, która zazwyczaj da się do­kładnie sprecyzować; może to być oparzenie, złamanie kości czy za­palenie stawu. Jak już chyba wiesz, przewlekły ból jest dużo bar­dziej skomplikowany i aby go skutecznie leczyć, trzeba wziąć pod uwagę różnorodne czynniki oddziaływające na system bólu.

Lekarze leczący pacjentów z przewlekłym bólem często uważają, że powinni coś zrobić, aby dolegliwość złagodzić, niezależnie od tego, czy wartość danej metody w kontroli przedłużającego się bólu zosta­ła naukowo udowodniona. Wychodząc z czysto medycznego rozumie­nia bólu i czyniąc wyleczenie pacjenta swoim nadrzędnym celem, lekarze zalecają terapie często niepotrzebne i mało skuteczne w sy­tuacji przewlekłej dolegliwości. Weźmy na przykład operacje na ból okolicy krzyżowej. Niejednokrotnie decyzja o wykonaniu takiego za­biegu oparta jest na obserwowanym przez lekarza emocjonalnym cierpieniu pacjenta i jego zachowaniach bólowych, a nie na rzeczy­wiście istniejących fizycznych przyczynach. Jak już wspomniałem, lekarze mają problem z odróżnieniem emocjonalnego aspektu bólu, jakim jest cierpienie, od jego somatycznej przyczyny.

Nawet jeśli stosowanie tych terapii jest uzasadnione, paradok­salnie każda z nich rozwiązuje jeden tylko odizolowany aspekt wie­lowymiarowego zjawiska, jakim jest przewlekły ból. Ponieważ jed­nak inne czynniki również oddziaływają na system bólu, powodując w nim zmiany, odniesione korzyści szybko mogą być zniweczone stratami z powodu nieuwzględnienia innych, nie mniej istotnych przyczyn. Przykładem może być masaż, który – chociaż bardzo sku­teczny w zmniejszaniu napięcia mięśni – przynosi raczej krótko­trwałe korzyści. Nie można się temu dziwić, ponieważ różne są przy­
czyny prowadzące do napięcia mięśni, włączając w to wadliwą po­stawę, stres i lęk. Najlepszy nawet masaż nie będzie w stanie zlikwi­dować lęków pacjenta i napięcie mięśni powróci w parę godzin po doznaniu wspaniałej ulgi. Jedynie wtedy, gdy terapie skuteczne w zwalczaniu tych innych przyczyn zostaną użyte w prawidłowej kombinacji, mięśnie pacjenta pozostaną zrelaksowane jeszcze dłu­go po masażu. Bez wątpienia wszystkie takie strategie przynoszą ko­rzyści w mniejszym lub większym stopniu, jednak fakt, że stosowa­ne są one w oderwaniu i celem ich nie jest wprowadzenie trwałych zmian w stylu życia pacjenta, lecz jedynie zlikwidowanie określo­nych objawów, znacznie zubaża ich końcowe efekty. Aby więc lecze­nie chronicznych dolegliwości mogło być skuteczne, musi opierać się na idei, że całość to coś więcej niż suma połączonych ze sobą ele­mentów. Tak jak leczenie ostrego bólu skupia się na likwidowaniu przyczyny, leczenie przewlekłego bólu wymaga od pacjenta wpro­wadzenia zmian w stylu życia, i skoro przeczytałeś tę książkę aż do tego miejsca, wiesz już chyba, że warunek ten spełnia przedstawia­ny tutaj przeze mnie program.

2. Innym problemem występującym w wielu powszechnie do­stępnych formach leczenia przewlekłego bólu jest to, że metody te są pasywne. Jeśli bierzesz lekarstwa, poddajesz się masażowi, na­świetlaniom lub manipulacji kręgów przez chiropraktyka, to zwy­kle jesteś jedynie odbiorcą zaleconej i wykonywanej przez innych terapii. Takie pasywne podejścia jeszcze bardziej zmniejszają two­je poczucie kontroli. Niewielkie i nietrwałe korzyści będące rezulta­tem stosowania metod utrzymujących lub nawet zwiększających zależność pacjenta od innych szybko są niweczone przez ich nega­tywne psychologiczne efekty.

Założeniem każdego programu kontroli bólu, jeśli ma on być skuteczny, powinno być uczenie pacjenta metod pozwalających mu aktywnie kontrolować ból, bez wytwarzania w nim uzależnienia od innych. Doświadczenie kliniczne i badania naukowe na temat sku­teczności różnych terapii pokazują, że większość pacjentów z prze­wlekłym bólem potrzebuje metod pozwalających im na bycie ak­tywnymi uczestnikami leczenia, współodpowiedzialnymi za jego przebieg. Przykładem mogą tutaj być ćwiczenia usprawniające fi­zyczną kondycję i metody poznawczo-behawioralne. Stosując tego typu metody, pacjent niejako zmuszony jest przejąć aktywną rolę w zwalczaniu bólu, zanim dozna trwałej ulgi. Jeśli będziesz wyłącznie opierał się na pasywnych strategiach, nie będziesz w stanie na­uczyć się niczego nowego o swojej sytuacji, a jeszcze mniej doko­nać w niej zmian. Twoje szanse na poprawę właściwie mogą się na­wet zmniejszyć, ponieważ nie robisz nic, aby nauczyć się, jak pokonać swój ból. Jak mówi chińskie przysłowie: ?Jeśli chcesz na­karmić głodnego, zamiast dać mu rybę, naucz go łowić”. Aktywne uczestnictwo w procesie powrotu do zdrowia to właśnie nauka kon­trolowania bólu, a w konsekwencji większa kontrola nad życiem. Co więcej, nauczywszy się odpowiednich strategii, możesz je ze sobą zabrać wszędzie i stosować gdziekolwiek się znajdujesz, i bez po­trzeby polegania na innych.

3. Leczenie nie może trwać bez końca, chociaż życzyłoby sobie tego wielu terapeutów. Każda forma leczenia po jakimś czasie po­winna przynieść rezultaty w postaci poprawy stanu wyjściowego. Zanim rozpoczniesz terapię, powinieneś więc dowiedzieć się od oso­by leczącej, czego i jak szybko możesz się spodziewać. Powinna to być kwestia raczej dwóch lub trzech miesięcy, a nie dwóch czy trzech lat. W praktyce jednak pacjent często kontynuuje terapię dużo dłużej, pomimo że okazała się dla niego nieskuteczna. Leczący cię specjalista powinien wiedzieć, ile upłynie czasu, zanim doznasz poprawy, i w sposób otwarty powinien cię o tym poinformować. Nie zawsze jednak tak jest. Dlatego ty sam po zastosowaniu danej tera­pii, która przez określony czas nie dała wyraźnych rezultatów, powi­nieneś z niej zrezygnować. Im dłużej będziesz kontynuował niesku­teczną terapię, tym bardziej będą się utrwalać zmiany w twoim systemie bólu; stopniowo organizm twój będzie się do niego adapto­wał. Użyjmy tutaj przykładu z paleniem. Jeśli ktoś zaczyna regular­nie palić, to jego organizm stopniowo przyzwyczaja się do nikotyny i palenia. Chociaż samo palenie jest szkodliwym dla zdrowia nawy­kiem, to organizm powoli adaptuje się do palenia, i im dłużej ta adaptacja trwa, tym trudniej będzie palenie przerwać. Podobny proces zachodzi w wypadku przewlekłego bólu, który często jest ze­społem szkodliwych nawyków, które powinny być wyeliminowane. Im dłużej się z tym czeka, tym bardziej się one utrwalają i tym trud­niej ich się pozbyć. Nie zawsze jest to wina stosowanej terapii. Związane jest to po prostu z faktem, że czas upływa, a ty nie uzysku­jesz pomocy, której potrzebujesz, aby stan twój uległ poprawie. Przykładem może służyć zażywanie witaminy B17, znanej jako Laetrile i znajdującej się w pestkach owoców. Witamina ta rzeko­mo jest skuteczna w zwalczaniu nowotworów. Zarzut, jaki specjali­ści leczący raka wysuwają wobec tej eksperymentalnej terapii, jest taki, że pacjent, zdając się na tę nie sprawdzoną jak dotychczas ku­rację, nie uzyskuje korzyści ze sprawdzonych metod walki z rakiem jak chemioterapia lub napromieniowanie.

Wykorzystując metody i strategie włączone w przedstawiony tu­taj program, ty sam decydujesz, na podstawie uzyskanych rezulta­tów, czy są one skuteczne i jak długo chcesz je stosować. Możesz też modyfikować je stosownie do swoich indywidualnych potrzeb. Co więcej, korzystając z tego programu, nie jesteś zdany na różnego ro­dzaju urządzenia ani też na ręce masażysty.

  1. Inną cechą niekompleksowych terapii jest to, że krótkotrwałe z nich korzyści nie przynoszą trwałej poprawy. Pasywne terapie, chociaż skutecznie zmniejszą ból na parę godzin albo nawet parę dni, nie dają trwalszych gwarancji, i ból wkrótce powraca do po­przedniego poziomu. Jeśli taki proces powtórzy się kilka razy, natu­ralną jest rzeczą, że pacjent w końcu się zniechęci. Można powie­dzieć, że jeśli efekty poszczególnych sesji nie nakładają się na siebie, znaczy to, że stosowana terapia nie leczy przyczyny bólu. Najracjonalniejszym rozwiązaniem jest działanie wielostronne, na jakim opiera się wielowymiarowy program, w którym najlepsze re­zultaty uzyskuje się przez stosowanie kombinacji różnych technik.
  2. Okresy krótkotrwałej poprawy uzyskiwane przez pacjenta spra­wiają, że trudno mu jest zrezygnować z takich terapii. Przynoszą one bowiem ulgę, nawet jeśli jest to ulga jedynie chwilowa. Poza tym ma on nadzieję, że wreszcie poprawa będzie trwała, z reguły jednak na próżno.
  3. Ponieważ nauka zajmująca się badaniem bólu ciągle jeszcze znajduje się w powijakach, należy patrzeć z przymrużeniem oka na ogłoszenia dotyczące skuteczności nowo pojawiających się terapii. Szczególna ostrożność powinna być zachowana, gdy decydujemy się na terapie, które zapewniają prawie stuprocentowy sukces lecze­nia, lub te, które rzekomo są skuteczne na wszystkie schorzenia, po­cząwszy od lumbago, a skończywszy na łysieniu. Fakt, że ktoś nasta­wiający kręgi obiecuje natychmiastową ulgę, nie oznacza, że poprawa będzie trwała. Jak wiadomo, przewlekły ból ma wiele przy­czyn i wszystkie muszą stać się celem terapii obejmującej różnorod­ne strategie, skuteczne w zwalczaniu każdej z tych przyczyn. Wia­domo też, że przewlekły ból niezmiernie rzadko daje się wyleczyć, daje się on natomiast przy użyciu właściwych metod skutecznie kontrolować. Kontrola, a nie wyleczenie, jest też nadrzędnym celem propagowanego przeze mnie podejścia.
  4. Kryteria oceny metod kontroli bólu nie byłyby kompletne, gdybyśmy nie wspomnieli o efekcie placebo. Badania wykazują, że poprawa u około 30% wszystkich ludzi przy zastosowaniu jakiego­kolwiek leczenia da się wyjaśnić efektem placebo. Jeśli wierzą oni, że otrzymują skuteczną terapię, to następuje u nich czasowa popra­wa. Jeśli problem ich był przejściowego rodzaju, to zostają wyle­czeni i tak naprawdę nie wiadomo, czy zadziałała terapia, czy efekt placebo. I nie jest to dla pacjentów ważne, dla nich liczy się rezul­tat końcowy. Jeśli jednak pacjent cierpi na chroniczną dolegliwość, to nawet jeśli doznał chwilowej poprawy, problem wkrótce powró­ci, bowiem placebo nie ma wpływu na przewlekłe schorzenia. Przyjmuje się, że efekt placebo powodowany jest przez uwolnienie w organizmie endorfin. Metody placebo są technikami nieinwazyj­nymi i zupełnie bezpiecznymi, tyle że powstrzymują pacjenta przed poszukiwaniem bardziej właściwego dla niego leczenia. Po­dobnie jak we wszystkich innych terapiach, placebo odgrywa rolę również w przedstawianym przeze mnie programie. Kontrolne ba­dania efektu placebo w podobnych do tego programach wykazały, iż pozytywny efekt końcowy jest średnio dwa razy większy niż trzy­dziestoprocentowy sukces przypisywany efektowi placebo. Wnio­sek więc jest taki, że w tym programie skuteczność jest dużo wyż­sza niż można by wyjaśnić oczekiwanym efektem placebo.
Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.