Kryteria ustalania osiągalnych celów

Poniżej przedstawione są kluczowe pytania, które musisz sobie zadać, opracowując plan mający poprawić jakość twojego życia.

  1. Cel powinien być wymierny.

Czy ten cel jest na tyle określony, że będziesz wiedział, kiedy go osiągnąłeś? Czy możesz osiągnąć go w zaplanowanym czasie?

Taki cel jak poprawa kondycji fizycznej, nie spełnia tych warun­ków. Taki natomiast jak za miesiąc będę mógł spacerować codziennie przez 20 minut, warunki te spełnia.

  1. Cel powinien być realistyczny.

Czy na pewno będziesz mógł spacerować 20 minut dziennie na­wet w te dni, kiedy ból się nasili?

  1. Cel powinien dotyczyć działania.

Jakie określone działania musisz podjąć, aby go osiągnąć?

W tym wypadku musisz codziennie spacerować. Jest to działanie konieczne do osiągnięcia celu.

  1. Cel powinien dokładnie określać, kto będzie jego realizatorem.

Czy to TY jesteś osobą, która będzie w stanie spacerować w cią­gu miesiąca przez 20 minut każdego dnia?

  1. Cel powinien wyznaczać coś, czego naprawdę chcesz.

Czy naprawdę jest to coś, czemu chcesz poświęcić dużo czasu i energii? A może po prostu jest to marzenie, które masz nadzie­ję, że się spełni, bez wkładu twojej pracy? Wielu pacjentów chcia­łoby odzyskać dawną sprawność fizyczną, nie są oni jednak goto­wi nad tym pracować, a jeszcze mniej znosić chwilowy wzrost bólu.

Cel musi też być czymś, co ty sam uważasz za ważne, a nie czymś, co ktoś mówił ci, że powinieneś zrobić.

Celem Ewy było: w krótkim czasie czuć się mniej zestresowaną. Może się to Wydawać godnym realizacji celem, ale co to tak napraw­dę oznacza? Czy jej cel – czuć się mniej zestresowaną – daje się zmie­rzyć? Co w ogóle znaczy: być zestresowaną? Jak określić, że się jest mniej zestresowaną? Dla niektórych krótki czas to dwa dni, dla innych dwa miesiące. Co Ewa musi zrobić, aby osiągnąć swój cel? Całe przedsięwzięcie zdane będzie na łaskę losu, jeśli nie odpowie sobie ona na powyższe pytania. A jak wiadomo, na zrządzenia losu nie ma co liczyć.

Ewa zadała sobie te pytania i ostatecznie uściśliła, że dla niej czuć się zestresowaną znaczy odczuwać napięcie w szyi i ramionach. Tak więc kontrola tego napięcia stanowi wyznaczony cel. Może wte­dy ustąpią też jej bóle głowy.

Po sprecyzowaniu swojego celu mogła się zająć sporządzeniem listy zachowań prowadzących do tego wymiernego i pożądanego celu, jakim było zmniejszenie napięcia i bólów głowy. Aby to osią­gnąć, postanowiła chodzić na basen trzy razy w tygodniu i za każ­dym razem przepłynąć 20 długości basenu. W czasie pracy zapla­nowała sobie krótkie cogodzinne przerwy na serię rozluźniających ćwiczeń szyi i ramion. Po skończonej pracy miała wykonywać w domu dwa razy dziennie zestaw relaksujących mięśnie ćwiczeń. Jak więc widać, zachowania prowadzące do jej celu są wyraźnie sprecyzowane. Jej cel stał się realny, jest ona pewna, że będzie mogła wykonywać zaplanowane ćwiczenia. Wiadomo również, kto te ćwiczenia będzie wykonywał.

Po trzech tygodniach stosowania się do ustalonego planu Ewa zauważyła, że jej szyja i mięśnie ramion przez większą część dnia pozostają rozluźnione, co miało również pozytywny wpływ na ustą­pienie bólu głowy. Jej sukces był rezultatem usilnej i systematycz­nej pracy, a nie dziełem przypadku.

Na zakończenie tego rozdziału chciałbym raz jeszcze podkreślić, że ważne jest takie potraktowanie zawartych w przedstawionym pro­gramie strategii, jakby to była nauka jakiejś nowej umiejętności.

Czy pamiętasz, jak zaczynałeś uczyć się jazdy na rowerze? Twoim marzeniem pewnie było, aby od razu móc jeździć ze starszymi dzieć­mi po ulicy. Nawet jeśli byłeś już gotów przesiąść się z trzykołowego roweru na większy, to ten dorosły, dwukołowy wielki rower ciągle cię onieśmielał. Wiele razy zastanawiałeś się, czy kiedykolwiek będziesz mógł jeździć tak jak inni, jeśli samo utrzymanie równowagi było nie lada wyczynem. Na pewno w momentach zwątpienia chcia­łeś zrezygnować z dalszej nauki. Jednak chęć ścigania się z innymi na dużym rowerze była silniejsza niż lęk i frustracja. Tak więc pró­bowałeś raz za razem i w końcu te nieporadne usiłowania i bolesne upadki zaowocowały harmonijną współpracą pomiędzy twoim cia­łem i poruszającą się do przodu maszyną, na której siedziałeś.

Wszyscy, którzy jeżdżą na rowerze, wiedzą dokładnie, że jest pra­wie niemożliwe utrzymać równowagę, kiedy rower nie jest w ruchu. Pomiędzy nauką jazdy na rowerze a nabywaniem nowych umiejęt­ności zwalczania bólu istnieje uderzająca analogia. Jeśli nawet zde­cydowałeś się na podjęcie pierwszych kroków, niewątpliwie twój ból wydaje ci się przeszkodą nie do pokonania. Może też rodzić się w tobie myśl o zaniechaniu dokonywania zmian w życiu, bo w końcu twój obecny stan, nawet jeśli nie najlepszy, jest czymś, co jest ci do­brze znane, a tego, co przyszłość może przynieść, nie umiesz przewi­dzieć. Co więcej, ćwiczenia i techniki mogą wydawać ci się głupie, a ty sam śmieszny w tym, co robisz. W takich momentach dobrze jest pamiętać o swoim podstawowym celu, którym, jak kiedyś jazda na dwóch kołach, jest teraz poprawa samopoczucia. Nawet jeśli nie stanie się to od razu, to tak jak z jazdą na rowerze, wkrótce ciało twoje będzie w harmonii z tym, co robisz, i stopniowo cel ten osią­gniesz. Pamiętaj, że jeśli poruszasz się do przodu, trudno jest stra­cić równowagę i upaść. Stanie się to tylko wtedy, kiedy zahamujesz. Tak więc skoro już zacząłeś, nie zatrzymuj się. Pamiętaj jednak, aby oczekiwania twoje były realistyczne. Nie obiecuj sobie, że zosta­niesz maratończykiem, jeśli nawet przed wypadkiem nie mogłeś do­gonić autobusu. No, a jeśli powiesz sobie, że ból całkowicie zniknie z twojego życia i nigdy nie powróci, możesz przeżyć głębokie rozcza­rowanie. Jeśli natomiast postanowisz realizować swój plan i nie pod­dawać się pierwszym oznakom bólu, jeśli uświadomisz sobie, że do­bre dni przeplatane są gorszymi, będziesz mógł swój cel osiągnąć.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.