Rozmowa z samym sobą jest czymś normalnym

Każdy z nas prowadzi ustawicznie rozmowę z samym sobą, cho­ciaż zazwyczaj nie zdajemy sobie z tego sprawy. Taka wewnętrzna mowa spełnia rolę systemu kontrolującego nasze zachowanie i po­zwala nam tak je ukierunkować, abyśmy osiągnęli zamierzony cel.

Przypomnij sobie, jak próbowałeś zmontować kupioną w częściach meblościankę albo złożyć z powrotem rozebrane na części żelazko. Tym, co umożliwiło ci wykonanie zadania, było ?myślenie na głos”, za pomocą którego kontrolowałeś swoje kolejne kroki. Takie właśnie myślenie jest przykładem wewnętrznej mowy. Ta mowa wewnętrzna, albo jak ją psychologowie lubią nazywać – myślenie automatyczne, jest podporą, a często źródłem, naszych nastrojów, emocji i uczuć. Mowa wewnętrzna towarzyszy zarówno pozytyw­nym, jak negatywnym emocjom. Problem zaczyna się wtedy, kiedy staje się ona głównie negatywna. Szkodliwość takiej negatywnej mowy wewnętrznej pokazują niezbicie rezultaty następującego eksperymentu.

W tym eksperymencie grupa ochotników drażniona była prą­dem. Zadaniem ich było zapisywać wszystko, co w związku z tym przychodziło im do głowy. Niektórzy uczestnicy mówili sobie, że to tylko eksperyment i że nic złego stać im się nie może. Starali się oni minimalizować doznawany ból przez koncentrowanie swoich myśli na czymś innym. Tego typu osoby zaliczyć można do kategorii ?ra­dzących sobie”.

Zachowanie innych osób, określonych jako ?poddający się”, by­ło zupełnie odmienne. Pomimo uprzednich zapewnień ze strony pro­wadzących badanie, że drażnienie prądem nie będzie miało żadnych ujemnych konsekwencji, ludzie ci ustawicznie martwili się, że może im się stać coś złego. Nie byli pewni, czy będą sobie umieli poradzić z bólem i jak się zachowają w takiej sytuacji. Obawiali się, że wy­wrą niekorzystne wrażenie. Pomimo że uczestnictwo w eksperymen­cie było dobrowolne i w każdej chwili mogli się z niego wycofać, po­ziom ich lęku był bardzo wysoki.

Po zakończeniu eksperymentu okazało się, że poziom bólu zno­szony przez uczestników ?poddających się” był znacznie wyższy niż w grupie ?radzących sobie”. Jak więc widać, negatywna mowa we­wnętrzna spowodowała znaczny wzrost odczuwanego przez nich bó­lu. Ludzie ci wykazywali dużą tendencję do trzech typów negatyw­nego myślenia: katastrofizowania, uogólniania i filtrowania.

Pierwsze z nich, katastrofizowanie, jest tendencją do nadmier­nego skupiania się na negatywnych aspektach sytuacji i przewidy­waniu nieuchronnej katastrofy, czyli najgorszego z możliwych wa­riantów rozwoju wydarzeń.

Uogólnienie polega na tak zwanym czarno-białym myśleniu. Osoba wdająca się w takie myślenie nie potrafi dostrzec, że każda sytuacja ma zabarwienia pośrednie między pozytywnymi a nega­tywnymi stronami zjawisk.

Filtrowanie z kolei jest tendencją do wykluczania pozytywnych aspektów sytuacji i skupianiu się wyłącznie na negatywnych.

Powracając do ludzi ?radzących sobie”, można powiedzieć, że potrafili oni znacznie obniżyć odczuwany ból. Na ogół nie wykazy­wali tendencji do wdawania się w przedstawione powyżej rodzaje negatywnego myślenia. Ich mowa wewnętrzna, zamiast lęku, wywo­ływała w nich poczucie względnego spokoju i zrelaksowania, co spo­wodowało obniżenie poziomu bólu.

Wyniki tego eksperymentu podsunęły naukowcom pomysł prze­konania ludzi wykazujących negatywne myślenie, że mogą oni zmie­nić swoją wewnętrzną mowę na bardziej pozytywną. Po pewnym cza­sie okazało się, że u tych, którym udało się tego dokonać, nastąpiło znaczne obniżenie bólu jeszcze w czasie kontynuacji eksperymentu. Potrafili oni lepiej radzić sobie z lękiem i skutecznie stosowali techni­ki odwracania uwagi od bólu i skupiania jej na innych, przyjemniej­szych doznaniach. Wyniki tego eksperymentu okazały się kluczowe dla zrozumienia wpływu myślenia na tolerancję bólu i dostarczyły bardzo użytecznych wskazówek w walce z przewlekłym bólem.

Pacjent z przewlekłym bólem często porównuje swój obecny stan z okresem sprzed wypadku albo choroby. Często słyszy się stwierdzenia typu: ?Gdybym nie uległ wypadkowi, nie musiałbym teraz tak cierpieć”, albo: ?Zanim doznałem urazu, miałem pracę, którą lubiłem. A teraz nic nie mogę robić”.

Tego typu porównywanie obecnej sytuacji z przeszłością jest przygnębiające i bezowocne, ponieważ przeszłość i tak nie może być zmieniona. Zamiast wdawać się w destrukcyjne myślenie, pacjent powinien zaakceptować niełatwą rzeczywistość i starać się w niej coś zmienić. Taka postawa, wbrew temu, co wielu cierpiących na przewlekły ból myśli, nie jest poddaniem się. Pozwala ona przejąć odpowiedzialność nad teraźniejszością, a nie pozwala czynić z sie­bie ofiary przeszłych wydarzeń. Zamiast mówić sobie: ?Nie mogę te­go zrobić, chyba już nigdy nie będę się czuł lepiej”, należy raczej powiedzieć: ?Nie wiem, co przyniesie przyszłość, wiem natomiast, do czego jestem zdolny dzisiaj”.

Jeśli już więc musisz dokonywać porównań, powinieneś porów­nywać obecne samopoczucie z samopoczuciem zaraz po wypadku. Poprawa zdrowia, chociaż powolna, jest stała, i tego typu porówna­nia uzmysłowią ci, jak dużego postępu dokonałeś w tym zakresie.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.