Wizje tortur i jak im zaradzić

Wielu pacjentów ma bogatą wyobraźnię, której używają do two­rzenia bardzo konkretnych obrazów swojego bólu i innych proble­mów zdrowotnych. Ponieważ ból trudno opisać za pomocą słów, ludzie starają się stworzyć obraz, za pomocą którego mogą komunikować swoje cierpienie innym. Twój umysł może być bardzo dosłowny w two­rzeniu takich obrazów. Wyobrażając, sobie swój ból jako ?rozgrzane do czerwoności żelazo, które bez ustanku przeszywa mięśnie” albo ja­ko ?dziką bestię wbijającą kły w plecy i rozrywającą nerwy”, albo też jak ?korkociąg, który ktoś wkręca w kręgosłup”, będziesz się czuł do­kładnie tak, jak sobie mówisz. Tak więc pojedynczy obraz może czę­sto mieć dużo większy wpływ na ciebie niż nawet tysiąc słów.

 

Jest rzeczą normalną, że kiedy ludzie doznają jakiegoś urazu, to wyobrażają sobie, że coś naprawdę złego się z nimi dzieje. Pa­miętam, jak kiedyś upadłem podczas jazdy na nartach i mocno stłukłem sobie parę żeber. Przez pierwszych parę dni ból był nie­możliwy do zniesienia i trudno mi było oddychać. Byłem święcie przekonany, że któreś z żeber jest złamane i przy każdym oddechu wbija się w moje płuca, powodując tym ból. Winiłem siebie za brak ostrożności i lekkomyślność, co oczywiście nie poprawiało mojego nastroju. Dopiero kiedy lekarz pokazał mi prześwietlenie, które nie wykazywało żadnego złamania, i powiedział, że ból jest wyni­kiem nadwerężonych mięśni, poczułem się znacznie lepiej. Dalej wyjaśnił on, że nawet gdybym miał pęknięte żebro, to i tak niemoż­liwe byłoby przebicie płuca. Po tym wyjaśnieniu wiedziałem, że nic tak naprawdę złego się nie stało, i obraz złamanego żebra przebija­jącego płuca ulotnił się z mojej wyobraźni. Prawie natychmiast mo­ja mowa wewnętrzna zmieniła się na bardziej pozytywną. ?Nic mi nie jest, lekarz powiedział przecież, że za parę dni będę czuł się normalnie” 7 mówiłem sobie, mocno wierząc, że tak się stanie, i planowałem kolejny wyjazd na narty. Była to duża zmiana w mo­im myśleniu, tak niedawno przecież jeszcze byłem przekonany, że nie tylko z nartami koniec, ale że nawet nie będę mógł oddychać. To przeświadczenie, że nic mi nie zagraża, znacznie obniżyło mój strach i było chyba skuteczniejsze w uśmierzeniu bólu niż lekar­stwo przepisane przez lekarza.

Widać wyraźnie z tego przykładu, jaki wpływ mają wyobrażenia o tym, co zachodzi w naszym ciele, na nasz ból i zachowanie.

W sytuacji przeciągającego się bez końca bólu będziesz oczywi­ście miał więcej czasu, aby tworzyć takie destruktywne obrazy. Kie­dy się one bez przeszkód utrwalą, jak to często się dzieje, mogą do­prowadzić do totalnego inwalidztwa. Przyjrzyj się więc dokładnie wyobrażeniom, które hołubisz na temat swojego problemu, i omów je z lekarzem, który niewątpliwie będzie mógł je sprostować i roz­wiać twój lęk. Często bowiem nie mają one nic wspólnego z rzeczy­wistością i są jedynie wytworem lękowego nastawienia i niespraw­dzonych mitów na temat tego, jak funkcjonuje nasz organizm.

Możesz je jednak spróbować zmienić sam w podobny sposób, jak to robiłeś z negatywnymi myślami. Zanim jednak zaczniesz, powi­nieneś upewnić się, że twój ból nie jest objawem jakiejś poważnej choroby albo uszkodzenia. Czasami wystarczy popatrzeć na prze­świetlenie, tak jak ja zrobiłem, aby się upewnić, że wszystko jest w porządku. Niestety, prześwietlenie, jak mówiliśmy w rozdziale 2., nie wykaże uszkodzeń tkanki miękkiej, jak mięśnie, ścięgna i wią­zadła. Musisz więc znaleźć inny sposób na upewnienie się, że twój ból nie jest objawem czegoś poważnego. Odwołanie się w takim wy­padku do opinii lekarza, który w zrozumiały sposób wyjaśni ci twój przypadek i powie, jak można mu zaradzić, będzie chyba najlep­szym rozwiązaniem.

Wyobraźnia może też być używana jako bezpośrednia forma kon­troli bólu. O tym mówiliśmy dokładniej w poprzednim rozdziale.

W tym rozdziale mówiliśmy do tej pory o tym, jak twój umysł może oddziaływać na ciało. Cofnijmy się jednak na chwilę ponow­nie do tematu, jak twoje ciało wpływa na umysł.

Pacjent około pięćdziesiątki, po przebytym zawale serca, uskarżał się na dolegliwe bóle klatki piersiowej po wykonaniu jakiejkolwiek czynności. Lekarz próbował mu wytłumaczyć, że tego typu dolegliwo­ści są jedynie bólami mięśni i częstym zjawiskiem u pacjentów po przebytym zawale. Przyczyną tych bólów najprawdopodobniej był stres, ponieważ za każdym razem, kiedy pacjent martwił się swoim sta­nem, mięśnie w klatce piersiowej napinały się, powodując dolegliwość.

Lekarze ustawicznie zapewniali go, że stan jego układu krążenia powrócił do normy i że nie musi się obawiać następnego zawału za każdym razem, kiedy poczuje ból. Wszystko to jednak nie przekony­wało pacjenta. Nie tylko nie był on w stanie powrócić do pracy, ale co­raz bardziej ograniczał swoją aktywność fizyczną. W umyśle wytwo­rzył on swój obraz jako osoby z poważnym problemem zdrowotnym, niezdolnej do jakiegokolwiek wysiłku fizycznego i biernie czekają­cej na następny zawał. Szczęśliwie dla pacjenta, został on w końcu skierowany do kliniki zajmującej się pozawałową rehabilitacją.

Specjaliści w klinice również starali się go przekonać, że ból je­go nie zwiastuje nic groźnego, i na poparcie przedstawiali mu prze­słane przez poprzednio zajmujących się nim lekarzy wyniki badań. Na takie próby stałą odpowiedzią pacjenta było: ?Panu łatwo jest tak mówić, nie rozumie pan, panie doktorze, jak bardzo się boję, kiedy poczuję taki ból. Natychmiast wyobrażam sobie, że będę miał następny zawał”.

Zajmujący się pacjentem w klinice specjalista od rehabilitacji postanowił zastosować strategię znaną jako wykluczające się re­agowanie, opartą na koncepcji dysonansu poznawczego. Dysonans poznawczy można określić jako stan wewnętrznego niepokoju od­czuwanego przez pacjenta i będącego rezultatem niezgodności po­między jego przekonaniami a zachowaniem. Taka niezgodność po­woduje powstanie utrzymujących się nieprzyjemnych odczuć, które chory stara się zlikwidować, nikt bowiem nie lubi znajdować się w stanie niepokoju przez dłuższy okres czasu.

Dysonans poznawczy pojawia się za każdym razem, kiedy działa­nie człowieka nie jest zgodne z tym, co on na swój temat myśli. Aby się go pozbyć, zachowanie musi dopasować się do przekonań albo przekonania do zachowań. Zwykle jednak, jak mówi słynne powie­dzenie: ?byt kształtuje świadomość” – zachowanie jest górą, a prze­konania dostosowują się do niego. Zobaczmy, jak idea ta została wy­korzystana w sytuacji wspomnianego pacjenta.

Ponieważ nie był on w stanie zmienić swojej mowy wewnętrznej na bardziej pozytywną, co z kolei musiałoby pociągnąć za sobą zwiększoną aktywność, trzeba było podejść do problemu inaczej, wykorzystując mechanizm dysonansu poznawczego.

Terapeuta zalecił pacjentowi codzienny spacer, ale tak krótki, że nie mogło to w żadnym wypadku spowodować bólu w klatce pier­siowej. Przez kolejne dni pacjent stopniowo wydłużał czas spaceru według opisanej poprzednio w rozdziale 5. metody. Po pewnym cza­sie pacjent osiągnął poziom aktywności, który wywołał w nim stan dysonansu poznawczego. Jego przekonanie, że cierpi na poważną chorobę i nie jest zdolny do wysiłku fizycznego, nie dało się pogo­dzić z całkiem aktywnym teraz trybem życia. Po kilku tygodniach mężczyzna wyrobił sobie nowe wyobrażenie o sobie, widział siebie teraz jako osobę sprawną i cieszącą się dobrym zdrowiem. Po mniej więcej dwóch miesiącach dojeżdżał na kontrolne badania na rowe­rze. Zapytany przez lekarza, jak się czuje, odpowiedział, że chociaż ciągle jeszcze odczuwa ból, nie budzi on w nim niepokoju; trudno jest bowiem obawiać się śmierci z powodu zawału, jeśli pedałuje się na kontrolne badania na rowerze.

W przypadku tego pacjenta kombinacja dysonansu poznawcze­go i metody stopniowego zwiększania początkowego poziomu ak­tywności wyśmienicie zdała egzamin. Metoda ta może każdemu skutecznie przywrócić znaczny stopień sprawności fizycznej. Trzeba jednak pamiętać, żeby nie przesadzać. Nie można bowiem zrobić wyczynowego sportowca z kogoś, kto nawet przed wypadkiem lub chorobą nie uprawiał regularnie porannej gimnastyki.

Twój ogląd samego siebie i przekonania na temat tego, do czego jesteś zdolny, mają duży wpływ na uzyskanie kontroli nad bólem i usprawnienie kondycji fizycznej. Można to osiągnąć przez zmianę negatywnych wyobrażeń na bardziej pozytywne lub przez wprowa­dzanie systematycznych zmian w zachowaniu, które z czasem dopro­wadzą do wytworzenia się nowego wyobrażenia o sobie i nowych przekonań na temat własnych możliwości. Nie wszyscy chorzy w jednakowym stopniu potrafią skorzystać z tych strategii. Stoso­wanie jednak obu jednocześnie znacznie przyspieszy osiągnięcie celu, jakim jest poprawa twojego stanu zdrowia.

 

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.