Chociaż niełatwe, jest to możliwe

Każdy, kto próbował powrócić do pracy, ciągle cierpiąc na prze­wlekły ból, może ci powiedzieć, jak trudno jest sprostać codzien­nym obowiązkom. I nie jest tutaj ważne, jaki rodzaj pracy wykonu­jesz. Oczywiście, że wydajność kogoś, kto wykonuje ciężką pracę fizyczną, będzie obniżona przez dolegliwości. Ale także ci, którzy wykonują prace siedzące, narażeni są na podobne problemy.

Jeśli odniosłeś w miarę nieskomplikowany uraz, którego przyczy­ny są wyraźnie zdefiniowane, medycyna szybko może przywrócić ci zdrowie i zanim się obejrzysz, będziesz ponownie pracował. Kiedy jednak twój ból ciągnie się miesiącami, bez widoków na wyraźną poprawę, sytuacja jest inna. Zastanawiasz się, czy kiedykolwiek jeszcze będziesz w stanie powrócić do poprzedniej pracy lub do ja­kiejkolwiek innej. Tego typu wątpliwości są czymś normalnym. Jed­nak każdy, kto był w takiej sytuacji, może ci powiedzieć: powrót jest możliwy. Musisz tylko podjąć pewne, zdecydowane działania. Najważniejsze, żeby myśleć o rehabilitacji, nie czekając, aż ból cał­kowicie ustąpi. Wiadomo, że w sytuacji ustawicznych problemów ze zdrowiem czekanie nie jest zbyt efektywnym rozwiązaniem. Najlep­sze rezultaty można uzyskać, kiedy rozpoczyna się rehabilitację, za­nim ból stanie się przewlekły i wywrze destrukcyjny wpływ na two­jego ducha.

Musisz więc stworzyć program rehabilitacji, który umożliwi ci powrót do zdrowia i świata ludzi pełnosprawnych. Program taki po­winien składać się z trzech etapów. Wskazane by było, abyś uczest­niczył w każdym z nich. Możesz jednak skorzystać, nawet jeśli z ja­kichś powodów nie przeprowadzisz go w całości.

Pierwszy etap obejmuje działalność społeczną. Następnym kro­kiem będzie podjęcie symulowanej pracy w warunkach zbliżonych do tych, w jakich normalnie pracujesz. Etapem ostatnim będzie podjęcie pracy zarobkowej, najpierw na parę godzin dziennie, a w miarę odzyskiwania sprawności, w pełnym wymiarze godzin.

Praca społeczna ma to do siebie, że jest łatwo dostępna, społecz­nie użyteczna i pozwala osobie z fizycznymi ograniczeniami wejść ponownie w środowisko ludzi pracujących. Jest dogodna przez to, że ty sam decydujesz, kiedy i ile chcesz pracować, więc nawet jeśli nie wszystko będzie szło, tak jak byś tego oczekiwał, nie będziesz miał poczucia porażki, że się nie sprawdziłeś. Instytucje albo orga­nizacje, dla których będziesz pracował społecznie, pomogą ci w do­pasowaniu wykonywanych zadań i wymiaru czasu do twoich możli­wości. Możesz zacząć od kilku zaledwie godzin dziennie i w porze, która ci odpowiada. Gdy już podejmiesz się takiego zobowiązania, wykonuj pracę sumiennie i systematycznie, tak jakby to była praca zarobkowa. Najlepiej, jeśli włączysz ją do swojego planu dnia, w ten sposób stopniowo będziesz się wdrażał w normalną rutynę osoby pracującej. Pozwoli ci to także uniknąć pułapki wykonywania pracy tylko wtedy, kiedy ?masz na to ochotę” albo kiedy ?ból ci na to po­zwoli”. Powinieneś bowiem wykonywać, co do ciebie należy, bez względu na to, jak się czujesz. Przypomnij sobie, co wcześniej mó­wiliśmy na temat ustępstw na rzecz bólu i jakie konsekwencje to ze sobą niesie. W sprostaniu obowiązkom może ci pomóc stosowanie zasad poziomu początkowego i stopniowego zwiększania czynności.

Ludzie często traktują pracę społeczną jako coś mniej warto­ściowego, ponieważ nie jest płatna. Wynagrodzenie pieniężne nie jest tutaj najistotniejsze. Jak powiedziałem wcześniej, praca taka daje ci satysfakcję i poczucie robienia czegoś przydatnego, a co naj­ważniejsze, jest pierwszym krokiem do twojego głównego celu, ja­kim jest powrót do pracy zarobkowej.

Ludzie, którzy po długim pobycie na zwolnieniu nie utracili pra­cy i mogą do niej wrócić, powinni spróbować swoich sił w warun­kach pracy symulowanej. Oczywiście, konieczne będzie uzyskanie na to zgody pracodawcy. Polega to na wykonywaniu prac pomocni­czych w normalnych warunkach miejsca pracy, ale nie na stanowi­skach produkcyjnych. Tego typu aktywność pozwala pracownikowi odzyskać fizyczną wydolność i umiejętności niezbędne w jego póź­niejszej pracy zarobkowej.

Posłużmy się przykładem pacjenta, który przed zachorowaniem pracował w zakładzie produkującym kuchenki mikrofalowe. Za zgo­dą swojego pracodawcy, z dostarczanych mu elementów składał on podzespoły w domu, wdrażając się w ten sposób do ponownego wy­konywania określonych czynności. Początkowo mógł pracować jedy­nie przez półtorej godziny, po tym bowiem czasie dostawał silnego bólu. Jak więc mógłby on sprostać ośmiogodzinnej pracy przy ta­śmie montażowej? Gdyby od razu udał się do pracy na cały dzień, nie za długo by w niej wytrwał. Z pomocą specjalisty od rehabilita­cji wdrażał się do pracy stopniowo, stosując metodę poziomu wyj­ściowego i kontrolowanego zwiększania aktywności. Po paru tygo­dniach był w stanie pracować przez sześć godzin dziennie bez znacznego nasilania się dolegliwości. Wtedy dopiero mógł powrócić do regularnej pracy. W początkowym okresie otrzymał on od szefa zgodę na robienie przerw przy pierwszych sygnałach zbliżającego się bólu. Po przerwie musiał jednak pracować tak jak inni. Parę miesięcy później specjalista od rehabilitacji postanowił sprawdzić, jak jego były pacjent daje sobie radę w miejscu pracy. Nowy bryga­dzista, pracujący na tej linii zaledwie od dwóch miesięcy, zapytany, jak pracownik X radzi sobie z bólem pleców, był tym pytaniem wy­raźnie zaskoczony. ?Z jakim bólem?” – brzmiała jego odpowiedź. Okazało się, że były pacjent radził sobie całkiem dobrze, pracował w pełnym wymiarze godzin i nie zwalniał się z powodu bólu.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.