Zachowania bólowe

Pacjent z silnym bólem krzyża czeka na pierwszą wizytę u leka­rza. Kiedy nadchodzi jego kolej, z widoczną trudnością podnosi się z fotela i, utykając, powoli przesuwa się w stronę gabinetu. Pojęku­je przy każdym kroku, a wyraz rysujący się na jego wykrzywionej bólem twarzy nie pozostawia żadnej wątpliwości, że musi bardzo cierpieć. Po dotarciu do krzesła chwyta się oparcia i powoli, z twa­rzą jeszcze bardziej wykrzywioną grymasem bólu, opuszcza się na siedzenie. Znalezienie w miarę wygodnej pozycji zajmuje mu tro­chę czasu. Po paru jednak minutach przyjęta pozycja widocznie po­woduje dodatkowe dolegliwości i pacjent znów kręci się, próbując znaleźć dogodniejszą. Po zakończonej wizycie jego ręce zaciskają się na poręczy krzesła i, z wyraźnym trudem i z bólem malującym się na twarzy, usiłuje wstać. Mijają długie sekundy, zanim zrobi pierwszy krok, prawie tracąc przy tym równowagę. Kiedy opuszcza gabinet, ruchy jego są sztywne i nieskoordynowane, a twarz w dal­szym ciągu ściągnięta silnym bólem.

Zachowanie tego pacjenta, nawet gdybyśmy nie wiedzieli nic o jego chorym kręgosłupie, przekonuje nas, że odczuwa on bardzo silny ból.

Sam pacjent najczęściej jest nieświadomy tych zachowań i wra­żenia, jakie wywierają one na otoczeniu. Zapytany, czy tego typu zachowania zmniejszają odczuwany ból, odpowiada, że tylko chwilo­wo. I rzeczywiście, prawdą jest, że zachowania takie niczemu nie służą. W większości przypadków są one zupełnie zbędnymi maniery- zmami, mającymi na celu zakomunikowanie sobie i całemu światu odczuwanego cierpienia.

Może cię zdziwić, co powiedziałem, ale tego typu zachowania nieodmiennie utożsamiane są z bólem i wręcz oczekiwane od osób cierpiących. Powszechnie uważa się, że są one automatyczną, nie podlegającą świadomej kontroli pacjenta reakcją na ból. Chociaż może to być prawdą w sytuacji osób cierpiących z powodu ostrego bólu, większość ludzi z bólem przewlekłym ma dużo większą, niż się im wydaje, kontrolę nad takimi zachowaniami.

Bardzo łatwo jest wpaść w pułapkę przesadnego współczucia dla tych stękających i utykających ludzi. Tymczasem oni nie potrzebują od ludzi, a zwłaszcza lekarza, współczucia, tylko pomocy.

Co jest źródłem takich zachowań? Jak już wspomniałem, często są one pozostałością początkowego okresu choroby, kiedy pomaga­ły skuteczniej znosić ostry ból. Wydaje się jednak, że po wejściu bólu w fazę chroniczną zachowania takie można odczytywać jako odpowiedź pacjenta na dominujący w społeczeństwie medyczny model bólu. Model ten zakłada, że jedynie schorzenia mające wi­doczną przyczynę dają się wyleczyć. Osoba cierpiąca szuka więc z uporem kogoś, kto znajdzie źródło dolegliwości i zaoferuje sku­teczne rozwiązanie. Pacjent zdaje sobie sprawę, że przy braku wi­docznych przyczyn dolegliwości możliwość uzyskania pomocy i za­interesowania ze strony lekarzy i nielekarzy zwiększy się, jeśli będą oni mogli zaobserwować przynajmniej zewnętrzne objawy cierpienia. Zachowania te szybko mogą się utrwalić, jeśli są nagra­dzane oczekiwaną przez pacjenta reakcją otoczenia. Trzeba jednak podkreślić, że w przeważającej większości wypadków sam pacjent nie jest świadomy motywów, które kierują jego postępowaniem. Jakiekolwiek sugestie, że wpływy środowiskowe podtrzymują te za­chowania, z reguły budzą u pacjentów silny i zdecydowany sprze­ciw. I nie należy się temu dziwić, te sugestie świadczą bowiem o niedowierzającej postawie ludzi wobec manifestowanych przez pacjenta dolegliwości.

Zwykle kiedy pacjent przekona się, że problem jego bólu trakto­wany jest serio, uświadamia sobie wrażenie, jakie wywiera swoim zachowaniem, i szybko się go pozbywa, gdyż przestaje ono służyć pierwotnemu celowi.

Osoba cierpiąca, która nie okazuje tego na każdym kroku, ma dużo większe szanse na poprawę stanu zdrowia i skuteczniejszą kontrolę bólu niż ta, która zachowuje się jak ekshibicjonista.

Eksperci zajmujący się bólem są zgodni co do tego, że uze­wnętrznianie doznań bólowych wywiera wpływ na system bólu i po pewnym czasie powoduje wzrost natężenia odczuwanego bólu. Przyjrzyjmy się bliżej zachodzącemu tutaj procesowi.

Wyobraź sobie, że przebywasz stale z osobą, która wyraża odczu­wany ból poprzez wyraz twarzy, sposób poruszania się, postępowa­nie lub uskarżanie się na silny i nie do zniesienia ból. Trzeba by mieć serce z kamienia, aby jej nie współczuć; ból tej osoby staje się prawie odczuwalny. A jeśli ty sam jesteś taką osobą? Im dłużej przy­glądasz się sobie i słuchasz swoich skarg, tym bardziej twoja obecna i przyszła sytuacja wydaje ci się beznadziejna i tym silniejszy od­czuwasz ból. Tak więc widzisz, że twój sposób bycia wpływa na two­je psychiczne i fizyczne odczucia. Aby jednak zmienić swoje zacho­wanie i ewentualnie złagodzić dolegliwości, musisz najpierw zdać sobie sprawę, że postępujesz w określony sposób. W rozdziale tym zajmiemy się tym właśnie zagadnieniem, jak zidentyfikować i zmie­nić zachowania bólowe. Zanim jednak do tego przejdziemy, zobacz­my, na co powinieneś zwracać uwagę.

Dla ludzi cierpiących z powodu przedłużającego się bólu typowe są zachowania dające się pogrupować w następujące kategorie:

  1. Podtrzymujące – chwytanie poręczy, oparcia krzesła lub uży­wanie różnego rodzaju ortopedycznych urządzeń, jak wózki, laski, kule i inne, pomagające się poruszać.
  2. Ochraniające – próba zabezpieczenia uszkodzonych miejsc, zmniejszenie bólu poprzez utykanie, przyjmowanie wymuszonych pozycji ciała.
  3. Wyraz twarzy – wykrzywianie twarzy w reakcji na ból, zaciska­nie zębów, marszczenie brwi, gwałtowne odruchy na bodziec bólu.
  4. Dotykanie bolesnych miejsc – masowanie, rozcieranie, kom­presy.
  5. Niewerbalne sygnały bólu – jęczenie, stękanie, wzdychanie itp.
  6. Słowne wyrażanie bólu – opisywanie bólu jako kłujący, prze­szywający, tępy, nie do zniesienia itp.
  7. Nadużywanie środków przeciwbólowych.
  8. Nadmierne ograniczanie aktywności fizycznej.
Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.